środa, 10 kwietnia 2013


Rozdział 14: „ To nie twoja wina…”

*Z perspektywy Asi*
Siedzieliśmy z tatą w salonie. Nagle do domu wbiegła zapłakana Natalia. Nie wiedziałam co się stało, ale musiało się stać coś naprawdę złego skoro do domu wróciła w takim stanie. Weszła do salonu, a wszyscy patrzyliśmy na nią z minami wyrażającymi jedno, jedyne pytanie: Co się stało? Zauważyła to, rzuciła tylko krótkie „nie ważne” i pobiegła do siebie. Chciałam z nią porozmawiać, ale doszłam do wniosku, że i tak to nic nie da. Tym bardziej teraz, gdy widać jaka jest załamana.  Pewnie to przez tych pięciu pajaców. Natalia opowiadała mi o nich. O tym, że była na ich koncercie i, że się z nimi zakolegowała też. Byłam tylko ciekawa, który z nich tak mocno ją skrzywdził. Wiem o jej wszystkich sekretach, znam ją bardzo dobrze i wiem jak reaguje jak skrzywdzi ją jedna osoba, a jak gdy kilka. Po kilku minutach zastanawiania się postanowiłam pójść do siebie do pokoju.
- Przepraszam Was, ale ja już pójdę do siebie.
- Dobrze, nie ma sprawy.- powiedział tata.
- Pa ciocia, pa wuja.- Pokiwałam do nich i wbiegłam po schodach do swojego pokoju.
Posiedziałam przy komputerze do godziny 23.30 cały czas słysząc płacz Natalii. Około 1.00 położyłam się spać.
*Z perspektywy Angeliki*
( Kilka godzin wcześniej, w kawiarence)
Staliśmy jak wryci. Nie wiedziałam w jaki sposób mogę to naprawić. To co zrobiłam było nie fair w stosunku do Natalii, więc nie dziwie się jej, że tak zareagowała. Nagle zadzwonił mój telefon. W głębi serca miałam nadzieję, że to Natalia, ale się myliłam. To była Sandra.
*rozmowa*
-Halo?- zapytałam nadal będąc w szoku.
-No, heeejka Angeluś?
-O, hej Sandra. Co tam u Ciebie?- pytałam w miarę normalnie żeby po głosie Sandra nie rozpoznała, że coś się stało.
-A u mnie średnio. Mam złą wiadomość.
- Co się stało?- zapytałam tym razem ze zdziwieniem.
-Okazało się, że jak wrócę z wakacji, to się pakuję i na drugi dzień wyprowadzam się do Kanady.
-Żartujesz sobie ze mnie, prawda?- zapytałam prawie płacząc.
- Nie, nie żartuję.  Coś się stało?
-No tak jakby. Pokłóciłam się z Natalią.  Będziesz mogła wejść na skypa dzisiaj wieczorem?
- No raczej będę mogła i wszystko mi opowiesz. Napiszę Ci jeszcze.
-Okey. Pa, pa Sandra.
-Papaśki.
*koniec rozmowy*
Postanowiłam pójść kupić kawę. Kiedy ją zamówiłam usiadłam do stolika przy którym czekali na mnie Niall i Harry. Popijałam kawę, tępo patrzą się w przestrzeń i rozmyślałam nad wszystkim co się dzisiaj wydarzyło.
-Angela- ktoś pomachał mi ręką przed oczami- Coś się stało?- teraz poznałam. Był to Harry.
- Tak, stało się i to dużo.- powiedziałam cały czas patrząc w dal.
- Ale co?- tym razem zapytał Niall.
Spojrzałam na nich i zaczęłam:

- Najpierw  pokłóciłam się z Natalią, a teraz zadzwoniła do mnie kumpela i powiedziała, że jak wróci z wakacji to się pakuje i na drugi dzień wyprowadza się do Kanady. Dlaczego jak się wali, to się wali wszystko? Dlaczego takie rzeczy przydarzają się właśnie mnie?- powiedziałam i się rozpłakałam.
-Nie wiem dlaczego, ale wiem że musisz przez to przejść. Nie załamuj się. Natalia na pewno Ci wszystko wybaczy.- powiedział Niall i przytulił mnie.
-Kurde, to wszystko przeze mnie. Gdybym nie zaczynał z Natalią, to teraz ty nie kłóciłabyś się z nią.- powiedział Harry.
- Przecież to nie przez Ciebie. Ty jej się od zawsze podobałeś, a wrażliwa jest od małego dlatego tak zareagowała, ale w końcu jej przejdzie.- powiedziałam i przytuliłam Hazze. Sama za bardzo w to nie wierzyłam no, ale trudno.
Chwile jeszcze porozmawialiśmy i postanowiliśmy pójść do domu. W domu byłam około 21.00 bo po drodze weszłam jeszcze do parku. Kiedy tylko wróciłam weszłam na neta. Porozmawiałam z Sandra i wszystko jej opowiedziałam. Chwilę potem poszłam się umyć. Później wróciłam do pokoju, pooglądałam jakieś filmy i około 1.30 położyłam się spać.


---------------------------------------------------------------------------------
Nowy rozdział. Nie bd się rozpisywać, napiszę tylko że dodałam go tak szybko bo zmotywowała mnie jedna osoba. Życzę miłego czytania i mykam. Do zobaczenia. ;*



piątek, 5 kwietnia 2013


Rozdział 13: „Nienawidzę Cię…”

*Z perspektywy Angeliki*
Wstałam o 9.00. Szybko napisałam sms-a do Nialla żeby w kafejce byli o 15.00. Wiedziałam, że Natalia może się na mnie wkurzyć za to, że za jej plecami knuję coś żeby ją i Hazze pogodzić, ale na pewno mi wybaczy, bo w końcu robię to dla jej dobra. Mam taką nadzieję, że wybaczy. Szybko poszłam do łazienki. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Na dzisiaj wybrałam krótkie szorty, bluzkę na naramkach z jakimiś obrazkami, sweterek z ¾ rękawkiem i czarne tenisówki. Poszłam do kuchni. Była 10.00 więc stwierdziłam, że dobrze byłoby zjeść śniadanie.  Później wzięłam posiłek i poszłam do salonu.  Włączyłam telewizje, ale nie było nic ciekawego. Jedząc śniadanie skakałam po kanałach. Nagle natknęłam się na nowy teledysk One Direction do piosenki „Kiss You”. Klip był naprawdę fajny. Po zjedzeniu talerz włożyłam do zmywarki, wzięłam torbę i klucze i wyszłam z domu. Była 11.20 więc stwierdziłam, że już mogę iść po Natalię. W końcu trochę zajmie mi namawianie jej na wyjście, a jeszcze będzie trzeba dojechać, a na 15.00 jestem umówiona z Niallem, żeby nasz plan wcielić w życie. Po 10 minutach byłam u Natalii. Zadzwoniłam do drzwi, a zaraz w nich ujrzałam moją przyjaciółkę.
*Z perspektywy Natalii*
Wstałam dopiero o 10.15. Szybko poszłam do kuchni, zrobiłam sobie śniadanie i wzięłam je do swojego pokoju. Talerz położyłam na biurku i włączyłam laptopa. Nie miałam ochoty dzisiaj nic robić, więc nawet nie poszłam się przebrać. Około 11.30 usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam na dół i je otworzyłam. Przed nimi stała  moja przyjaciółka. Przywitałam się z nią i zaprosiłam do mnie do pokoju.
- Szykuj się, jedziemy na miasto.- powiedziała.
-Że co?- zapytałam ze zdziwieniem.- Ja nigdzie nie jadę. Nie mam ochoty.
- No proszę…- zaczęła jęczeć Angelika.
- Powiedziałam, ze nie. Naprawdę nie mam ochoty.
-No ale… No nie bądź taka. Będzie fajnie.
- No niech Ci będzie. Ale… Żeby była jasność jadę tylko dlatego żebyś się już przymknęła.

Postanowiłam się przebrać, zrobić makijaż i uczesać się. Posiedziałyśmy u mnie i około 13.15 wyszłyśmy z domu. Kiedy dojechałyśmy połaziłyśmy trochę po sklepach, porobiłyśmy sobie fotki i ogólnie fajnie się bawiłyśmy. Dzięki Angelice poprawił mi się humor. Dochodziła 15.00 i Angela powiedziała, żebyśmy poszły do kawiarenki. Zgodziłam się bo co miałam do stracenia?
*Z perspektywy Angeliki*
-Już jesteśmy.
- Ładna ta kawiarenka.- powiedziała Natalia.
- Wiem. Usiądź, zamów coś i poczekaj na mnie ja musze pilnie dokądś zadzwonić.- powiedziałam. Naprawdę musiałam zadzwonić do Nialla, żeby zapytać gdzie są bo dochodziła 15.00 a ich jeszcze nie było.


Stałam przed kafejką, próbując dodzwonić się do Nialla. Nie odbierał telefonu, ale chwilę później zauważyłam jego i Harrego. Nie chciało mi się patrzeć na kogoś kto krzywdzi moich bliskich, ale z drugiej strony nie godząc się z nim Natalia będzie jeszcze bardziej cierpiała.
W końcu do mnie podeszli. Przywitałam się z nimi i razem weszliśmy do kafejki.
-Cześć Natalia.- powiedział lekko wystraszony Niall
 -Heeej Niall- krzyknęła moja przyjaciółka i rzuciła się mu na szyję.- A ten czego tu?- zapytała bez żadnego entuzjazmu wskazując na Stylesa.
- No boo… Oni muszą Ci coś powiedzieć. – zaczęłam.
- Chodzi o to, że…- teraz Niall przejął pałeczkę. Harry z kolei stał obok niego i czekał co jego przyjaciel powie- No bo ty go w tedy źle osądziłaś. Prawda jest taka, że…
-Nie!- krzyknęła Natka- Nie chcę tego słuchać.
*Z perspektywy Natalii*
- Nie!- krzyknęłam  do Nialla- Nie chcę tego słuchać . Dla mnie wszystko jest jasne. A ty…- podeszłam do Harrego- Nigdy do mnie nie pisz, nie dzwoń i w ogóle o mnie zapomnij.
-Ale Natalia…- zaczął. Nie było mu dane dokończyć.
-Zamknij się! Nie chcę tego słuchać!- krzyknęłam, a ten spuścił głowę w dół- Nienawidzę Cie. Zresztą… Nienawidzę was wszystkich.- w tym momencie spojrzałam również na Angelikę, która stała koło Stylesa.- Myśleliście, że jak zorganizujecie spotkanie i go zobaczę to mu wybaczę? Ze mną nie ma tak łatwo. Ty to powinnaś wiedzieć. Jeśli naprawdę byliście tego pewni to byliście w wielkim błędzie. Nigdy więcej się do mnie nie odzywajcie!- krzyknęłam i wybiegłam z kafejki. Wiedziałam dobrze, że zraniłam ich tymi słowami, ale co ja poradzę? Poniosło mnie. Za dużo w życiu przeszłam, żeby teraz jeszcze cierpieć przez jakiś idiotów. A co do Harrego. W głębi serca kochałam go, ale gdy tylko go zobaczyłam widziałam przed oczami te zdjęcia na których całuje się z tą wredotą. Do domu biegłam cały czas płacząc przez co musiałam wyglądać jak upiór. Kiedy weszłam było coś po 17.00. Chciałam iść do salonu, ale był tam nie tylko mój tata, ale jego znajomi i ciocia z wujem. Wszyscy zrobili miny typu „co się stało?”, ale każdy bał się o to zapytać. Rzuciłam tylko krótkie „nie ważne” i pobiegłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżko i zaczęłam płakać jeszcze bardziej niż wcześniej. Około 19.30 stwierdziłam, że idę się umyć i położyć bo strasznie bolała mnie głowa.  Wstałam z łóżka i trochę je ogarnęłam bo było na nim pełne zużytych chusteczek i porozwalane dookoła moje i Angeliki zdjęcia. Około 21.00 zasnęłam bo miałam ciężki dzień.



-------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział. Wybaczcie, że tak dlugo musieliście czekać, ale nie miałam czasu tego dodać, ale rozdział napisany był juz dosyć dawno. Mam nadzieję, że nie straciłam przez to czytelnik jeśli jacyś oczywiście są. Życzę miłego czytania. 
PS Mam nadzieję, że bd czekali cierpliwie na następny rozdział.