Rozdział 14: „ To nie twoja wina…”
*Z
perspektywy Asi*
Siedzieliśmy
z tatą w salonie. Nagle do domu wbiegła zapłakana Natalia. Nie wiedziałam co
się stało, ale musiało się stać coś naprawdę złego skoro do domu wróciła w
takim stanie. Weszła do salonu, a wszyscy patrzyliśmy na nią z minami
wyrażającymi jedno, jedyne pytanie: Co się stało? Zauważyła to, rzuciła tylko
krótkie „nie ważne” i pobiegła do siebie. Chciałam z nią porozmawiać, ale
doszłam do wniosku, że i tak to nic nie da. Tym bardziej teraz, gdy widać jaka
jest załamana. Pewnie to przez tych
pięciu pajaców. Natalia opowiadała mi o nich. O tym, że była na ich koncercie
i, że się z nimi zakolegowała też. Byłam tylko ciekawa, który z nich tak mocno
ją skrzywdził. Wiem o jej wszystkich sekretach, znam ją bardzo dobrze i wiem
jak reaguje jak skrzywdzi ją jedna osoba, a jak gdy kilka. Po kilku minutach
zastanawiania się postanowiłam pójść do siebie do pokoju.
-
Przepraszam Was, ale ja już pójdę do siebie.
- Dobrze,
nie ma sprawy.- powiedział tata.
- Pa
ciocia, pa wuja.- Pokiwałam do nich i wbiegłam po schodach do swojego pokoju.
Posiedziałam
przy komputerze do godziny 23.30 cały czas słysząc płacz Natalii. Około 1.00
położyłam się spać.
*Z
perspektywy Angeliki*
( Kilka
godzin wcześniej, w kawiarence)
Staliśmy
jak wryci. Nie wiedziałam w jaki sposób mogę to naprawić. To co zrobiłam było
nie fair w stosunku do Natalii, więc nie dziwie się jej, że tak zareagowała.
Nagle zadzwonił mój telefon. W głębi serca miałam nadzieję, że to Natalia, ale
się myliłam. To była Sandra.
*rozmowa*
-Halo?-
zapytałam nadal będąc w szoku.
-No,
heeejka Angeluś?
-O, hej
Sandra. Co tam u Ciebie?- pytałam w miarę normalnie żeby po głosie Sandra nie
rozpoznała, że coś się stało.
-A u mnie
średnio. Mam złą wiadomość.
- Co się
stało?- zapytałam tym razem ze zdziwieniem.
-Okazało
się, że jak wrócę z wakacji, to się pakuję i na drugi dzień wyprowadzam się do
Kanady.
-Żartujesz
sobie ze mnie, prawda?- zapytałam prawie płacząc.
- Nie, nie
żartuję. Coś się stało?
-No tak
jakby. Pokłóciłam się z Natalią.
Będziesz mogła wejść na skypa dzisiaj wieczorem?
- No raczej
będę mogła i wszystko mi opowiesz. Napiszę Ci jeszcze.
-Okey. Pa,
pa Sandra.
-Papaśki.
*koniec
rozmowy*
Postanowiłam
pójść kupić kawę. Kiedy ją zamówiłam usiadłam do stolika przy którym czekali na
mnie Niall i Harry. Popijałam kawę, tępo patrzą się w przestrzeń i rozmyślałam
nad wszystkim co się dzisiaj wydarzyło.
-Angela-
ktoś pomachał mi ręką przed oczami- Coś się stało?- teraz poznałam. Był to
Harry.
- Tak,
stało się i to dużo.- powiedziałam cały czas patrząc w dal.
- Ale co?-
tym razem zapytał Niall.
Spojrzałam
na nich i zaczęłam:
- Najpierw pokłóciłam się z Natalią, a teraz zadzwoniła do mnie kumpela i powiedziała, że jak wróci z wakacji to się pakuje i na drugi dzień wyprowadza się do Kanady. Dlaczego jak się wali, to się wali wszystko? Dlaczego takie rzeczy przydarzają się właśnie mnie?- powiedziałam i się rozpłakałam.
-Nie wiem
dlaczego, ale wiem że musisz przez to przejść. Nie załamuj się. Natalia na
pewno Ci wszystko wybaczy.- powiedział Niall i przytulił mnie.
-Kurde, to
wszystko przeze mnie. Gdybym nie zaczynał z Natalią, to teraz ty nie kłóciłabyś
się z nią.- powiedział Harry.
- Przecież
to nie przez Ciebie. Ty jej się od zawsze podobałeś, a wrażliwa jest od małego
dlatego tak zareagowała, ale w końcu jej przejdzie.- powiedziałam i przytuliłam
Hazze. Sama za bardzo w to nie wierzyłam no, ale trudno.
Chwile
jeszcze porozmawialiśmy i postanowiliśmy pójść do domu. W domu byłam około
21.00 bo po drodze weszłam jeszcze do parku. Kiedy tylko wróciłam weszłam na
neta. Porozmawiałam z Sandra i wszystko jej opowiedziałam. Chwilę potem poszłam
się umyć. Później wróciłam do pokoju, pooglądałam jakieś filmy i około 1.30
położyłam się spać.
---------------------------------------------------------------------------------
Nowy rozdział. Nie bd się rozpisywać, napiszę tylko że dodałam go tak szybko bo zmotywowała mnie jedna osoba. Życzę miłego czytania i mykam. Do zobaczenia. ;*