wtorek, 27 listopada 2012
Rozdział 4: „-Bardzo ładne imię. –
Dziękuję.”
Tak jak
powiedziałyśmy, tak zrobiłyśmy. Po 45 minutach byłyśmy na umówionym z Markiem
miejscu. Od razu zobaczyłyśmy tłumy nastolatek, które, jak nam chłopak
powiedział, czekały tu od jakiejś godziny.
-No to co ja
mam robić?- zapytałam z uśmiechem Marka, przerywając niezręczną ciszę.
-W sumie to
musimy przygotować im jakieś jedzenie i przynieść coś do picia.
-No Okeeeey.
Ale co z Sandrą i Angelą?
-Okazało
się, że są korki i One Direction dojadą tu najwcześniej za jakieś 40 minut, a
więc nie ma sensu żeby dziewczyny tutaj czekały, więc pomogą nam w przygotowaniach.
Oczywiście jeżeli chcą- Powiedział to z wielkim bananem na ryjcu, a my
zaczęłyśmy się śmiać.- No co?- zapytał zdziwiony.
-Nie, nic.
Oczywiście, że możemy pomóc. W końcu
czego się nie robi dla przyjaciół- powiedziała Angela kierując swoją wypowiedź
do mnie. Po czym razem z Sandrą wybuchnęły śmiechem.
-Hahahahah,
bardzo śmieszne- powiedziałam, po chwili dodając- Dobra. Bierzemy się do
roboty.
Po 30
minutach wszystko mieliśmy już gotowe i tylko czekaliśmy na przyjazd chłopaków.
*Z perspektywy Marka*
Gdy
skończyliśmy przygotowania z niecierpliwością czekaliśmy na chłopaków.
Oczywiście najbardziej doczekać się nie mogła Natalia. Z resztą się nie dziwię.
Po pierwsze byli to jej idole, a po drugie do grupy należał chłopak, który jej
się podobał. Podobał to mało powiedziane. Była w nim zakochana. Był to nie kto
inny jak Harry Styles. Wiedziałem to tylko dla tego że po stracie mamy
traktowała mnie jak brata. Z rozmyśleń wyrwał mnie krzyk:
-Oni już jadą-
krzyknęła nagle Natalia.
-Super, ale
weź się Natka opanuj- krzyknęła Angela próbując ja uspokoić. Od razu
pożałowałem że poprosiłem Natalie o pomoc bo boje się ze będzie się tak zachowywała
gdy do nich podejdzie.
-No dobra
już ochłonęłam- powiedziała po chwili moja przyjaciółka.
-No ja mam
nadzieje- powiedziałem- bo nie chciałbym żebyś się ze szczęścia na nich rzuciła
jak jakaś psychofanka- dodałem śmiejąc się.
-Bardzo
śmieszne- powiedziała Natalia- Ale obiecuje nie rzucę się na nich.
*Z perspektywy Natalii*
Gdy już się
uspokoiłam Marek powiedział żebyśmy podeszli do sceny bo chłopacy za chwile
zaczną. Kiedy doszliśmy rozległy się pierwsze dziwieki dobrze znanej mi
piosenki. Było to „What Makes You Beautifull”
Po
skończeniu piosenki przywitali się.
-Witamy
wszystkich - powiedział Louis.
-Jesteśmy
zaszczyceni ze możemy tutaj występować. Bardzo przepraszamy za to ze
musieliście czekać ale było ogromne korki przez co opóźnił się przyjazd z
lotniska.- dodał Hazza.
Zaśpiewali kolejnych
kilka piosenek po czym ogłosili 30 minut przerwy. Oczywiście był to znak dla
mnie ze musze pomóc Markowi.
-Dobra Marek
to mam im podać te kanapki i wodę- zapytałam
-No jasne ze
tak. Chodź idziemy.
-Dziewczyny,
ja idę z Markiem. Musze mu pomoc.- skierowałam się do Sandry i Angeli.
-Okey.-
Równo odpowiedziały.
Podaliśmy im
picie i jedzenie. Później Marek chwile z nimi porozmawiał, a ja trzymałam się
na uboczu. Nie to że nie umiałam angielskiego, bo znałam go perfekcyjnie.
Problem był w tym że nic bym przy nich z siebie nie wykrztusiła. Jak stałam na
boku zauważyłam że Harry cały czas na mnie spoglądał i się do mnie uśmiechał.
Oczywiście ja to odwzajemniłam. Nagle ktoś wbiegł:
-Chłopcy na
scenę- krzyknął jakiś facet.
-Dobra już
idziemy- odpowiedzieli chórkiem.
Kiedy
zobaczyłam że Harry idzie w moją stronę szybko uciekłam pod scenę do dziewczyn.
Chłopcy weszli rozległ się wielki hałas.
Później coś mówili, ale nie zwróciłam na to uwagi bo cały czas myślałam
o Harrym. Jako ostatnia piosenkę
zaśpiewali „More Than This”. Kiedy śpiewali tę piosenkę razem z Sandrą i Angelą
popłakałyśmy się. Ja to wiadomo bo fanka i ogólnie jest to moja ulubiona
piosenka, ale one? Trochę mnie to
zdziwiło. Na koniec chłopcy się pożegnali i powiedzieli że obok sceny będą
rozdawać autografy i robić zdjęcia.
-Dobra
Natka. Koncert był nawet fajny ale my musimy już lecieć- powiedziała Sandra
-No dobra.
Jak musicie… A i baw się dobrze Sandra na tym wyjeździe. Zadzwoń jak dojedziesz.
-Okey.
-To pa-
powiedziała Angela po czym obydwie cmoknęłam w policzek.
Po odejściu
dziewczyn postanowiłam ustawić się po autografy. Kiedy podeszłam zrobiliśmy
sobie wspólne zdjęcie i podałam książki i płyty aby je podpisali:
-Dla kogo
mam podpisać? –zapytał się Niall.
-Dla
Natalii- odpowiedziałam. Bardzo się wtedy cieszyłam że umiem angielski.
-Bardzo
ładne imię- powiedział Harry podpisując jedną z płyt.
-Dziękuję-
sama się zdziwiłam że bez żadnego skrępowania z nim rozmawiałam- Dobra dzięki
za podpisanie płyt. Na razie- powiedziałam po czym szybko uciekłam.
*Z perspektywy Harrego*
Kiedy
rozdawaliśmy autografy zobaczyłem dziewczynę która przykuła moją uwagę. Z skądś
ją kojarzyłem. Ale skąd? No jasne. Przynosiła nam kanapki i picie, a kiedy
chciałem z nią porozmawiać uciekła.
Kiedy
przyszła jej kolej zrobiła sobie z nami zdjęcie po czym komórkę położyła na stole.
Później poprosiła o autografy. I dzięki Bogu dowiedziałem się jak ma na imię:
-Dla kogo
mam podpisać- zapytał Nialler.
-Dla
Natalii- odpowiedziała dziewczyna.
-Bardzo
ładne imię- powiedziałem podpisując płytę.
-Dziękuję.
Dzięki za podpisanie płyt. Na razie. – powiedziała Natalia znowu uciekając. Tym
razem z pośpiechu zapomniała wziąć telefonu.
*Po rozdaniu
autografów*
-Chłopaki
jedna dziewczyna zostawiła telefon. Idę ją znaleźć- powiedziałem do chłopaków.
-Ale skąd
wiesz czy jeszcze tutaj jest?- zapytał Zayn.
-Bo to jest
ta Natalia co była w tedy z tym chłopakiem na naszej przerwie- szybko
wytłumaczyłem.
-No dobra to
idź- powiedzieli równo. Wiedziałem że się zgodzą bo znamy się nie od dziś, a
jeżeli widzieli(niestety) że jestem w stanie szukać dziewczyny abym mógł sam
oddać telefon oznaczało że mi się podoba.
Po paru
minutach pożegnałem się z chłopakami i powiedziałem im żeby nasz „szofer”
przyjechał po mnie za godzinę.
Poszedłem w
poszukiwaniu wysokiej brunetki do której należał telefon. Po 5 minutach
poszukiwań zobaczyłem dziewczynę która sprzątała po koncercie. Od razu do niej
podszedłem. Okazało się że to ona, więc zacząłem rozmowę…
-------------------------------------------------------------------------------
OGŁOSZENIE "PARAFIALNE"
Witajcie. Dość długo nie dodawałam rozdziału, ale tak jak wcześniej pisałam miałam dużo nauki i ciął mi się internet, a poza ty, można powiedzieć,że wena do pisania na dłuższy czas mnie opuściła. Jak widać od tego rozdziału zaczyna się dopiero coś dziać z udziałem One Direction. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was nim. Kolejny pojawi się być może już w czwartek, ale nic nie obiecuję po prostu mam wenę i mam do połowy napisany rozdział 5. Trzeba go tylko dopracować. Mam do Was prośbę. Jeśli czytajcie skomentujcie albo chociaż oddajcie głos w ankiecie. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo nie wiem czy jest sens kontynuowanie opowiadania.
Ale przynudzam, co nie? Hahahahahah, inteligentna ja. No nic. Do zobaczenia. Pozdrawiam, ściskam i całuję./NarryLoveForever
piątek, 23 listopada 2012
wtorek, 6 listopada 2012
Rozdział 3: „To jak. Idziemy?”
Po powrocie
do domu poszłam do siebie na górę i włączyłam laptopa. Podczas jego włączania
zdążyłam się przebrać i zejść na dół po wodę. Gdy wróciłam od razu włączyłam
facebooka no i oczywiście twittera. Na fejsie popisałam trochę ze znajomymi ze
szkoły po czym się z niego wylogowałam. Na twitterze moją uwagę przykuły dwa
posty. Jeden Zayna Malika, który brzmiał:
„Za tydzień
koncert w Polsce. Będzie super”
A pod nim
drugi Harrego Stylesa:
„O tak
@zaynmalik. Już się nie mogę doczekać spotkania z polskimi fankami”
Po ich
przeczytaniu sama się do siebie uśmiechnęłam, po czym dodałam posta.
Oczywiście po angielsku, żeby chłopcy z 1D też go zrozumieli.- (Ja i ta moja mania na ich punkcie. Jak to moja sis mawia: To je Natalia. Tego nie zrozumiesz.) Brzmiał on:
„W sobotę
koncert 1D. Już się nie mogę doczekać. Z całego serca dziękuję mojemu
przyjacielowi za załatwienie biletów. No i oczywiście moim Best Friend za to że
pójdą ze mną… >3”
Później
wyłączyłam laptopa i położyłam się spać bo była już 01.30.
*Tydzień
później*
Ten tydzień
dłurzył mi się w nieskończoność aż w końcu nadeszła ta upragniona przeze mnie
sobota. Obudziłam się wyjątkowo wcześnie jak na mnie bo była dopiero 7.15, a ja
zawsze lubiłam dużej pospać. Mimo to, że koncert był dopiero o 16.40 postanowiłam
wstać, bo nic nie miałam poszykowane. Po 20 minutach zastanawiania się wybrałam
ubiór na dzisiejszy koncert. Dzięki Bogu, że było dzisiaj ładnie bo mogłam
pozwolić sobie na krótkie jeansowe spodnie, do tego czerwoną bokserkę i koszulę
w kratę w odcieniach fioletu i zieleni.
Później
poszłam do łazienki. Wzięłam dość dłuższy prysznic, niż to miałam w zwyczaju,
wysuszyłam włosy i jak zawsze nałożyłam lekki makijaż. Po wyjściu z łazienki
włączyłam na laptopa. Później pobiegłam do kuchni bo była już godzina 10.30, a zgłodniałam.
Gdy wbiegłam
do kuchni zobaczyłam tatę.
- Hej tato.-
rzuciłam po czym dałam mu buziaka w policzek
- Cześć
słonko- odpowiedział upijając łyk kawy- A ty co tak wcześnie wstałaś?- ciągnął.
-O kurde!-
krzyknęłam. Zapomniałam Mu powiedzieć.
-Co się
stało?- zapytał
*Z perspektywy taty*
Wstałem o 10.00
po czym poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie kawę, usiadłem i zacząłem czytać
gazetę. Dziewczyny jeszcze spały, więc miałem chwile czasu dla siebie. Pół
godziny później do kuchni wbiegła Natalia. Widząc mnie przywitała się. Zdziwiło
mnie jej zachowanie :
-A ty co tak
wcześnie wstałaś?- zapytałem w końcu
-O kurde!-
krzyknęła co mnie trochę zdziwiło
-Co się
stało?- zapytałem z troską
- Pamiętasz
tego Marka z obozu o którym Ci opowiadałam?- zapytała, a ja tylko pokiwałem
głową na znak że pamiętam- No i on pomaga w organizacji tych koncertów na które
zawsze załatwia mi i dziewczynom bilety- ciągnęła dalej, a ja jej nie
przerywałem- I dzisiaj jest koncert One Direction
- Czyli mam
rozumieć, że się na niego wybierasz?
- No tak.
Ale mogę prawda?- zapytała z nadzieją
- No jasne
że tak. Tylko dlaczego tak późno mi o tym mówisz?
-Dlatego, że
musiałam jeszcze dużo rzeczy załatwić, bo Marek poprosił mnie jeszcze o pomoc w
organizacji tego koncertu, bo wiedział że to jest mój ulubiony Boys Band. Ja
się zgodziłam a miałam dużo do ogarnięcia.- przerwała swój monolog
-No dobra to
idź tylko nie wracaj za późno- powiedziałem
- Okey.
Dobra ja idę jeszcze na górę bo z dziewczynami umówiłam się na 15.45- Powiedziała
po czym pobiegła do siebie do pokoju.
* Z perspektywy Natalii*
Poszłam do
góry i weszłam na twittera ale z racji tego że nie było nic ciekawego
postanowiłam wyłączyć komputer i pooglądać telewizje. Przed TV siedziałam do
15.40. Później wyszłam z domu bo musiałam iść po przyjaciółkę.
Szczerze to
myślałam że tata nie pozwoli mi iść na ten koncert. Dlaczego? A chociażby
dlatego że tak późno mu powiedziałam . Po 5 minutach byłam już pod domem
Angeliki i zobaczyłam Sandrę.
- Siemka
Sandruś!- powiedziałam- Długo już na nią czekasz?- zapytałam , bo na Angi
zawsze trzeba było czekać
-Hej. Nie, z
jakieś 15 minut- odpowiedziała z sarkazmem. Chwilę później z domu wyszła Angela.
-No
wreszcie- powiedziałyśmy z Sandrą równo.
-No co?-
powiedziała oburzona Angel- Przecież wiecie jak u mnie z punktualnością-
powiedziała z powagą po czym wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
-Dobra nie
ważne.- powiedziała Sandi- To jak. Idziemy? Bo Natalia wiedzę że już się
doczekać nie może- dodała.
- No a jak.
Nie każdy ma kumpla który załatwia bilety na koncert ulubionego Boys Bandu, a
dodatkowo wejściówki za „kulisy”- Powiedziałam i wszystkie zaczęłyśmy się
śmiać.
---------------------------------------------------------------------------------
Witajcie! Postanowiłam napisać wcześniej rozdział, bo nie dałabym rady w sobotę. Wyjeżdżam do cioci. Za tydzień nie wiem czy wstawię rozdział bo przez cały tydzień nauka, a potem znowu wyjazd tyle, że tym razem do kuzynki. Nic nie obiecuję, ale spróbuję coś wykombinować, żeby mimo wszystko rozdział się pojawił.
-Czy wyjście na koncert będzie katastrofą?
-Czy Natalia pomoże przyjacielowi?
- Kogo pozna po koncercie?
Odpowiedź już w następnym rozdziale.
I to by było na tyle. Pozdrawiam i całuję./NarryLoveForever
poniedziałek, 5 listopada 2012
Ogłoszenie!!!
Razem przyjaciółką stwierdziłyśmy, że ciężko jest prowadzić bloga we dwie. Na samym początku ja chciałam, żeby blog był tutaj a moja BFF żeby na kotku.pl. W końcu doszłyśmy do porozumienia, iż tego bloga będę prowadzić ja, a podobnego na kotku.pl moja przyjaciółka.
I to by było na tyle z ogłoszeń. Po raz ostatni tutaj razem: pozdrawiamy, ściskamy i całujemy/ NarryLoveForever
A tutaj coś dla Was:
Razem przyjaciółką stwierdziłyśmy, że ciężko jest prowadzić bloga we dwie. Na samym początku ja chciałam, żeby blog był tutaj a moja BFF żeby na kotku.pl. W końcu doszłyśmy do porozumienia, iż tego bloga będę prowadzić ja, a podobnego na kotku.pl moja przyjaciółka.
I to by było na tyle z ogłoszeń. Po raz ostatni tutaj razem: pozdrawiamy, ściskamy i całujemy/ NarryLoveForever
A tutaj coś dla Was:
Nasz Larry
sobota, 3 listopada 2012
Rozdział 2: „Ty się jeszcze pytasz?”
-Dobra
dziewczyny. Idziemy na porządne zakupy. Potrzebuje czegoś nowego- powiedziałam.
-Ale po co?-
zapytała Sandra.
-Otóż
dzisiaj dzwonił Marek -zaczęłam a one nie przerywając mi słuchały- powiedział ze jest kolejny koncert a bilety
ma dla nas załatwione. Tylko jest problem.
-Jaki? – tym
razem zapytała Angela
-Nie wiem
czy byście chciały pójść…
-A czemu by
nie?- ciągnęła dalej Angi.
-No bo to
jest koncert One Direction- powiedziałam zasmucona.
-No i to nie
ma różnicy. Chodzi o to abyśmy razem spędziły czas. A pamiętasz jak się
smuciłaś że nigdy tu nie przylecą?- nie odpowiedziałam- Nam przecież chodzi też
o to żebyśmy spełniały marzenia. Prawda?- powiedziała Sandra.
-No prawda-
odpowiedziałam i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
Po
kilkugodzinnych zakupach skończyło się na tym ze każda miała po parze spodni i
po kilka bluzek, ja kupiłam jeszcze sukienkę i szpilki a dziewczyny jakieś duperele.
-Która jest
godzina?- zapytała Sandi.
-14.30 – odpowiedziała
Angela.
-Która?-
wydarłam się.
-Yyyy… No
14.30- powtórzyła.
- O kurde
chodźcie szybko. Zapomniałam że umówiłam nas z Markiem w tym parku co zawsze.
-No to
lecimy- powiedziała Sandra.
Po 25
minutach byłyśmy na miejscu.
-Hej-
powiedziałyśmy równo.
-Hej-
odpowiedział.
-Słuchaj
mógłbyś mi powiedzieć cos o tym koncercie 1D?- zapytałam.
- Czy ja
wiem?- popatrzyłam na niego z pode łba a dziewczyny zaczęły się śmiać- No dobra. Otóż koncert jest na Arenie
za tydzień w sobotę o 16.40
-A… To
fajnie. To jak dziewczyny idziecie ze mną- zapytałam.
-Możemy-
równo odpowiedziały.
-A i jest
jeszcze jedna sprawa- zaczął mój przyjaciel- brakuje mi kogoś do pomocy, wiec
chciałem się zapytać czy chciałabyś mi pomóc. Trzeba będzie tam im podać coś do
picia, jedzenie… I takie tam duperele.
-Ty się
jeszcze pytasz. Jasne ze tak.- powiedziałam piszcząc z radości, a przechodzący
ludzie patrzyli się na mnie jak na jakąś psychopatkę.
-Dobra ja
już musze lecieć. Jak coś to miejsce macie przy samej scenie i jak będziecie chciały
to możecie wejść nawet za kulisy.- powiedział i cmoknął nas w policzki poczym
odszedł.
Gdy
wracałyśmy cały czas nadawałam o One Direction, ale dziewczynom to nie przeszkadzało
bo wiedziały jakie do dla mnie ważne…
----------------------------------------------------------------------------------
Co prawda nie było dwóch komentarzy, ale wstawiamy ten rozdział z dedykacją dla Weroniki Kowalskiej. Całujemy, ściskamy i pozdrawiamy/NarryLoveForever
piątek, 2 listopada 2012
Rozdział 1: „Żartujesz sobie ze mnie?”
Odebrałam
telefon:
-Halo?-
powiedziałam.
-No heeejka
kochana- powiedziała dziewczyna po drugiej stronie przeciągając słowo „HEJKA”.
-Ooo, hejka
Sandruś- grzecznie odpowiedziałam.
-Posłuchaj,
mam genialny pomysł.- prawie krzyknęła do telefonu. Ona i jej genialne pomysły.
Kocham ją za to.
- Zamieniam
się w słuch.
-Otóż.
Pomyślałam sobie, że może rozpoczniemy wakacje od jakiegoś wypadu na miasto.
Oczywiście ja, ty i Angela.- powiedziała radosna. Z resztą kiedy ona nie była
radosna.
-No dobra.
Tylko gdzie i o której? A i jeszcze jedna sprawa zadzwoniłabyś do Angeli bo ja
muszę się ogarnąć.
-To może o
12.00 na pętli? No i oczywiście zadzwonię do Angi.
-No dobra
może być. Dzięki Ci jeszcze raz. Napisz mi jeszcze co na to Angela. Pa, pa-
powiedziałam uśmiechając się sama do siebie.
-Nie ma za
co. To pa, pa. No i obiecuje, że napiszę.-rozłączyła się.
Podeszłam do szafy i zaczęłam poszukiwania
ubrań na dzisiejszy dzień. Wybrałam krótkie, jeansowe, jasne spodnie do tego szarą
bokserkę no i oczywiście moje ukochane czarne trampki. Po wyborze ciuszków
pobiegłam do łazienki, którą miałam na wyłączność dla siebie. Wzięłam krótki
prysznic, wysuszyłam włosy, ubrałam się we wcześniej wybrane ciuchy i zrobiłam
lekki makijaż. Później dostałam sms-a od Sandry. Jak zwykle szukałam telefonu.
U mnie to żadna nowość, zawsze go gubię. Gdy już odnalazłam zgubę nadusiłam
przycisk pokaż, co umożliwiło mi odczytanie wiadomości:
„ Angelika z
wielką chęcią pojedzie. Do zobaczenie. A i jak coś to nie idź na przystanek.
Wpadniemy po Ciebie z Angi ok. 11.30. Xoxo”
Ja szybko
odpisałam:
„Ok. Nigdzie
się nie ruszam. Chyba, że jakiś przystojniak mnie porwie. Hahahah. Xoxo”
Nagle
zobaczyłam, że mój telefon znów dzwoni i wydobyła się z niego bardzo znana mi
melodia. Wzięłam go do rąk i zobaczyłam że dzwoni do mnie mój kumpel z obozu.
Od razu odebrałam:
-Hej
piękna.- zawsze tak do mnie mówił, w końcu byliśmy jak rodzeństwo.
-Hejka
brzydalu- odpowiedziałam chcąc mu dogryźć.
-Czuję się
urażony- powiedział- Miałem dla Ciebie dobre wieści, ale skoro nie chcesz
wiedzieć i mnie obrażasz to ja spadam.- dokończył.
-Nie, nie.
Żartowałam przecież. Więc jakaż to ważna wiadomość że dzwonisz do mnie o 10
rano?- zapytałam z powagą.
-Otóż jak
wiesz jestem współorganizatorem koncertów.- zaczął- i chciałem cię poinformować
o kolejnym koncercie. Oczywiście jak zawsze wszystko załatwię- zaśmiał się.
-A czyj to
tym razem koncert?
- A jak
myślisz?
- Nie wiem
Demi Lovato, Adele, Jennifer Lopez? Weź mi powiedz bo umieram z ciekawości, a
przecież wiesz że sama nie zgadnę.
-No skoro
tak prosisz- zażartował- Będzie to koncert pewnego Boys Bandu, a dokładnie… -
chwile się zawahał- nie wiem czy
powinienem Ci mówić bo boję się o moje uszy- zaśmiał się.
-No dalej.
Mów. Bo więcej się do Ciebie nie odezwę.- powiedziałam.
- No dobra,
już dobra. Będzie to koncert One Direction.
-Iiiiiiii… -
zaczęłam najpierw piszczeć ze szczęścia, ale potem się uspokoiłam- Ty sobie żartujesz ze mnie? Nie chce mi się
wierzyć, ale jeżeli to prawda i załatwisz mi bilety na ten koncert to jesteś
super.
- A jak bym
ci powiedział że już mam te bilety?
-To jesteś
boski. Spotkajmy się dzisiaj o 15.00 tam gdzie zawsze ok.?
-Ok. To na razie. Do zobaczenia- Powiedział.
- Pa, pa-
Powiedziałam po czym się rozłączyłam.
Gdy wszystko
do mnie doszło zaczęłam jeszcze głośniej niż ostatnio piszczeć ze szczęścia.
Dopiero po kilku sekundach zorientowałam się że tylko ja wstałam, ale jakoś nie
robiło mi to różnicy czy wszystkich pobudzę czy nie.
*Z perspektywy Asi*
Spałam sobie
spokojnie gdy nagle usłyszałam głośny pisk
i muzykę. Spojrzałam na zegarek. Była 10.30. Wstałam i poszłam do pokoju
z którego dobiegały dźwięki. Tak jak myślałam dobiegały one z pokoju Natalii.
Wbiegłam do niej nawet nie pukając i
wydarłam się na całe gardło:
-Co tu do
jasnej cholery się dzieje! Spać nie można! Jest sobota dopiero 10.30 a ty na
całą chatę się drzesz!- powiedziałam, a raczej wykrzyczałam nie robiąc przerw
na nabranie powietrza.
-Jak to co
się dzieje- broniła się Nati- przed chwilą dzwonił do mnie Marek i powiedział
że jest koncert One Direction…
-No i co z
tego- przerwałam jej- to nie powód żebyś na całą chatę się wydzierała.
- Daj mi
dokończyć! -krzyknęła- wiesz przecież że Marek zawsze mi załatwia bilety i
powiedział ze już je ma. I dla tego jestem taka szczęśliwa- powiedziała
-Dooobraaaa.
Wiesz, ze ja nigdy nie rozumiałam, nie rozumiem i nie zrozumiem twojej wielkiej
miłości do 1D, ale weź chociaż muzykę ścisz i nie drzyj się tak. Proszę Cie-
powiedziałam
- Ok. Już
będę ciszej, już trochę ochłonęłam.- powiedziała wachlując sobie rękoma twarz.
-Dzięki
Bogu.- powiedziałam i wyszłam z jej pokoju trzaskając drzwiami
*Z perspektywy Natalii*
Okeeeey. To
było dziwne. To całe „WEJSCIE” Aśki. Po
tym całym incydencie pobiegłam na dół bo zbliżała się 11.00 a jeszcze musiałam
zjeść śniadanie. Na dole zastałam tatę.
-Dokąd
idziesz- zapytał.
-Umówiłam
się z Angela i Sandra na miasto- mówiłam smarując chleb nutellą.
-A to pewnie
by ci się kasa przydała- powiedział co mnie zaskoczyło. Bo to zawsze ja
musiałam się o parę groszy prosić.
-W sumie to trochę
mam ale więcej tez by się przydało.
- No dobra.
Tu masz kasę ale nie przetrać wszystkiego.
-No wiesz co
tato? Przecież ostatnimi czasy oszczędzam.
-No niech Ci
będzie- powiedział.
Usłyszałam
dzwonek do drzwi.
-Dobra ja
lecę. Pa, pa. Obiad zjem z dziewczynami na mieście.- rzuciłam wychodząc z
kuchni.
Otworzyłam drzwi.
-Hej śliczne-
powiedziałam i pocałowałam obydwie w policzek.
-Cześć
Natka- powiedziały równo. Później ruszyłyśmy na miasto.
Po długim
łażeniu bez sensu stwierdziłam ze idziemy na prawdziwe zakupy.
-------------------------------------------------------------------------
No i mamy 1 rozdział. Prosimy o komentarze. Jeśli nie pojawią się co najmniej 2, jutro nie dodamy kolejnego rozdziału. Mamy nadzieję, że ten się spodobał. Całujemy i pozdrawiamy/NarryLoveForever
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
