sobota, 8 marca 2014

Rozdział 17. 

*perspektywa Angeliki*


Siedziałam przy komputerze i rozmyślałam o tym co się stało. Rozdzice i brat zostawili mnie samą na 2 tygodnie. Samą nie tylko w domu. Łał. Zostało mi one direction. Ale ich nie znam, aż tak bardzo żeby cały czas z nimi przebywać. Może wypadało by coś zrobić żeby pogodzić się z Natalią? Nwm. Będe musiała to ogarnąć. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i przeczytałam wiadomość od Niall'a.  Zdawał mi relacje na bierząco.
'Lou gadał z Hazzą. Ale nie chce powiedzieć co mu mówił i co zrobił. Zaraz po rozmowie wziął wyszedł z domu i wrócił dopiero przed chwilą.
Niall. '
'O cholera. xd Jak bd wiedział coś więcej to daj znać.
Angelika. '
To się porobiło. Wpadłam na pewiem pomysł, ale szybko z niego zrezygnowałam. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam zobaczyć kto sie tak dobija. Byłam prawie pewna, że to Niall. Kiedy otwarłam drzwi stanełam jak wryta. ..


*Z perspektywy Natalii*
-Hej, mogę wejść?- zapytałam, a Angelika stała jak wryta.
-Jeszcze się pytasz? Pewnie, że wchodź. -usmiechnęła się do mnie i przepuściła w drzwiach. - Siadaj. Dlaczego przyszłaś tak wgl? Myślałam, że mnie znienawidziłaś za ta akcję w kawiarence.
- Nie no bez przesady. Po prostu byłam wkurzona. -powiedziałam na co Angelika odetchnęła z ulgą. - Nie zgadniesz kto u mnie dzisiaj był.- dodałam szybko.
- No dajesz.
-Lou.-  ta zrobiła zaskoczoną minę.
- Ten Lou.?
- A znasz innego?- powiedziałam na co obie się zaśmiałyśmy.
-Co chciał?
- Tłumaczyć Hazze. Jak każdy widzę. No i przy okazji zbił mi wazon, bo jak taki debil wszedł se sam do chaty bez dzwonienia czy chodźby pukania i łaził po salonie. No idiota poprostu. - Angelika co raz bardziej się śmiała widząc z jaką powagą to opowiadam. - Ty się nie śmiej. Ja tam zawału prawie dostałam.
- Ale dałaś mu wytłumaczyć? Czy zareagowałaś tak samo jak w kafejce?- dopytywała się non stop.
- No dałam. No bo stwierdziłam, ze to było głupie za co Cie meega przepraszam. No i wgl tey. Jeszcze by się może zwalił mi na chatę Zayn i Li.- sama się w końcu zaczęłam śmiać.
Po wyjaśnieniu wszystkiego zaczęłyśmy gadać o różnych duperelach i oglądać film. Około 23 stwierdziłam, że pójdę do domu. Pożegnałam się z Angeliką i wyszłam. Cieszyłam się, że pogodziłam sie z nią. Kiedy wróciłam poszłam się umyć i połozyłam się spać. To był dzień pełny wrażeń. Ciekawe co przyniesie kolejny dzień.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 16. 
*perspektywa Harry'ego*
Od spotkania z Natalią minęły prawie 2 dni. Strasznie się cieszyłem, że ją zobaczę.
Tylko szkoda, że ona tak zareagowała na mój widok. W sumie to się nie dziwie. Mogłem spieprzać z tego cholernego parku jak zobaczyłem tą żmije, ale nie wielki pan Harry Styles musiał się wdać w rozmowe.
Wiele osób ma mnie za dupka i łamacza serc, ale ja taki nie jestem. Szkoda tylko, że teraz i Natalia tak będzie uważać.
Fakt, faktem nie znam jej długo, ale coś mnie do niej ciągnie. Coś czego nie mogę określić.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. 
-Hazz otwórz. - to był Lou. 
- Spieprzaj. 
- No weź proszę Cię. - dalej błagał. 
-Powiedziałem. ! Spieprzaj! Chce być sam!
-Kurwa Hazz! Nie możesz całymi dniami sam siedzieć w pokoju, bez żadnego jedzenia i picia. !
- Właśnie, że mogę!- cały czas stawiałem na swoim, ale znając Lou zaraz wybuchnie i wejdzie tu. 
- Do jasnej cholery! Albo otworzysz te jebane drzwi, albo je wyważę. ! I to nie są żarty!- No i się doigrałem. Teraz juz go musze wpuścić. Leniwie wstałem z łóżka i otwarłem mu te cholerne drzwi. 
-Czego chcesz?- rzuciłem kierując się w stronę łóżka. 
- Chciałem z Tobą pogadać.Co tak naprawdę stało sie w tej kawiarence. ?- opowiedziałem mu całą historię. Obiecał, że jakoś to wszystko naprostuje. Ale nie chciał powiedzieć jak. Powiedział tylko, że wszystkiego dowiem się w swoim czasie.  Po tym wyszedł z domu. 
*perspektywa Lou*
No to czas wcielić mój plan w życie.
Poszedłem pod wskazany przez Angelikę adres. Nadusiłem na klamkę. Drzwi były otwarte, więc bez skrupułów wszedłem do domu. 
Dom był fajnie urządzony. Chodziłem po pokoju oglądając pamiątki i rozmyślając nad tym co powiem, dopóki...
*perspektywa Natalii*
Siedziałam u siebie w pokoju przy laptopie, kiedy nagle usłyszałam tłuczone szkło. Wzięłam do ręki paletkę od ping-ponga i cicho zaczęłam schodzić na dół. W sumie nwm dlaczego akurat to zabrałam. Dużo tym nie zwojuję. No ale cóż. Kiedy zeszłam na dół doznałam szoku.
- Lou? ! Co Ty tu kurwa robisz. ?!
-Yyy? Przyszedłem pogadać, ale przez przypadek stłukłem wazon. - powiedział zmieszany drapiąc się po głowie. 
- Dobra nie wnikam o czym chcesz gadać, ale mam do Ciebie dwa pytania.
- Nom.?
- Po pierwsze nikt Cie nie nauczył nigdy pukać, albo dzwonić? I drugie. Po co jak jakiś kretyn łaziłeś w kółko po salonie u mnie w chałupie. ?
- Hmm. Chciałem zrobić niespodzianke, a łaziłem w kółko bo się zastanawiałem co Ci powiedzieć. 
- No dobra. Więc słucham o czym chcesz gadać?
- W sumie to o kim. Chodzi o Hazze. 
- Znowu? Kolejny? Też chcesz go wielce tłumaczyć?- Tommo tylko pokiwał głową. - Dobra niech bd. Ale ostatni raz. I niech mi się tutaj jeszcze nie zwala Liam i Zayn. Bo serio nie wytrzymam. Chodź do góry. 
- Tej, spokojnie. Ja chce tylko pogadać, a Ty mi juz nie wiadomo co proponujesz. 
- Jezu, Ty idioto.- puknęłam się w czoło. - do góry mam swój pokój. Nie lubię gadać w salonie. 
- No chyba, ze tak. - powiedział i zaczął się śmiać. - A tak w ogóle po co Ci ta paletka?
- Żeby pieprznąć w łeb jakiemuś debilowi, który se wchodzi do cudzej chaty jak do siebie.
-Oj no przepraszam. - powiedział i zrobił mine 'zbitego pieska', na co ja wybuchnęłam śmiechem. Chwile później zauważyłam jak  Lou tańczy jakiś swój dziwny, a zarazem dziki taniec.
- Ej weź. Co Ty odpierdalasz?
- Nic, nic. Ciesze się tylko, że Cie rozśmieszyłem. - kiedy weszliśmy do pokoju Tommo rozwalił się na tapczanie. 

-O nie. Tomlinson spierdalaj z tą dupą z łóżka. 
-Dlaczego?
- Bo pierwsza zasada w moim pokoju to to, że na łóżku mogę siadać tylko ja i przyjaciele. 
-A ja to niby co?
- Ty jedynie możesz być klaunem rozbawiającym towarzystwo. - powiedziałam i wystawiłam mu język na co lekko się oburzył, ale posłusznie zszedł i usiadł na fotelu. 
- Ej a wiesz, że podoba mi się tu?- zapytał niespodziewanie po chwili ciszy. 
-Czemu niby?
- No weż tej. Tyle mnie. - powiedział i chwycił się za serce udając wzruszenie. 
- Dobra, dobra. Ty mi lepiej mów co chciałeś mówić.
- A no tak. To zaczynam, ale mi nie przerywaj. - opowiedział mi wszystko jeszcze raz i wgl mniej więcej wyjaśnij. - No i przez to wszystko on teraz myśli, że też będziesz Go uważać za kogoś kim nie jest tak jak Ci wszyscy dziennikarze i wgl. 
- Nwm Lou. Sama nwm co mam teraz o tym myśleć. 
- Wiesz co, ja już pójdę i przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. - pokiwałam tylko głową. 
- Louis?
- Tak?
- Dzięki. 
-Za co? - zdiwił sie lekko. 
-Tak wgl. Za to, że w ogóle przyszedłeś i mnie troszkę rozśmieszyłeś.- powiedziałam i lekko się do niego uśmiechnęłam. 
- Zawsze do usług. - odwzajemnił uśmiech i wyszedł. Chwile później usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
Chyba sobie na prawdę to wszystko będę musiała przemyśleć. Sama już nwm co o tym sądzić. Oni chyba na prawdę robią to wszystko dla mnie i mojego dobra, a Hazz mówi prawdę. Szkoda tylko, że Lou musi mi to wszystko uświadamiać. I dlaczego wgl jego wysłuchałam, a nie Niall'a czy mojej przyjaciółki??
Tylko człowieka, którego znam w sumie z gazet. Tego nwm. Ale wiem, że jak z nim gadam to mam uczucie jak bym go nie wiadomo ile znała i jak by był przez wiele lat moim przyjacielem...
*****************************************
No i to by było na tyle. Mam nadzieję, że rozdział jest troszkę śmieszniejszy niż pozostałe. Ciekawe czy Wam się podoba. Mam nadzieję, ze będzie kilka komentarzy. Bo to serio motywuje. Bo dla jednej czy dwóch osób chyba nie ma sensu pisać. Bo ja też mam wiele do roboty. A jak dla mnie to jest trochę strata czasu. :/
A tak poza tym miłego czytania i do napisania. ;)

<33/ NarryLoveForever

Siemanko człowieki. ;p
No to tego. xd
Rozdział pojawi sie jakoś jutro w godzinach popołudniowych. ;) W sumie to już dzisiaj. xd
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. ^^

A tymczasem jeżeli macie jakieś pytania do bohaterów, albo ogl chcielibyście się czegoś dowiedzieć to śmiało piszcie. :))
To samo jeżeli macie jakieś rady, zastrzeżenia czy cokolwiek to dajcie znać, bo to meega ułatwia pisanie i wgl prowadzenie bloga.
<33

A na ten czas narazie, buziaczki i wgl. Do napisania. <33/ NarryLoveForever

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 15. 

*Z perspektywy Natalii*
Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie bo była dopiero 9.
Spojrzałam na telefon. No tak. Wiadomości od Angeli i Niall'a. W sumie jedyne co w nich było to przeprosiny. 
Ja to jestem jednak pojebana. Spotykam ulubiony zespół i człowieka, który mi się meega podoba i myśle że wszystko będzie jak w bajeczkach. Zakochują się i żyją długo i szczęśliwe. Bla, bla, bla. Jakie to stare i przereklamowane. No, ale cóż trzeba żyć dalej. Chociaz w sumie może faktycznie trochę przesadziłam. ?
W końcu wstałam i poszłam do kuchni. Zastałam tatę. Zajebiście. Pewnie będzie się dopytywać co się stało, ale jakoś nie mam ochoty o tym gadać. 
- Natalia słuchaj bo jest sprawa. - trochę mnie zaskoczył. Szykowałam się na jakieś kazanie czy coś, a tu proszę niespodzianka. 
-No?
- Bo jedziemy nad morze z Asią i rodzicami Angeliki i nie wiem czy też byś chciała pojechać.- łał. No to teraz dowalił. 
- A jak powiem, że nie to zostawisz mnie samiutką w domu, bez opieki i wgl?
- Pod warunkiem, że nie będzie żadnych ogromnych imprez, libacji alkoholowych i interwencji policji. 
- Nie no tata. Masz to jak w banku. 
- No to w takim razie zostajesz sama na 2 tygodnie. 
- No i gitara. - puściłam mu oczko. - A tak w ogóle kiedy jedziecie?
-Yym. I tu się zaczyna. Jutro rano. 
- Ej no nie. I dopiero teraz mi to mówisz, jak nie ma nic do żarcia i w ogóle. ?
- No tak jakoś wyszło.- powiedział i zaczął się śmiać. Szybko skapnęłam się że śmieje sie z mojej miny. Tak inteligent.- A pójdziesz Asie obudzić?
- no jak trzeba. A Ty weż jedź coś kup. W końcu 2 tygodnie Was nie będzie. Muszę coś jeść. 
-A ja myślałem że Ty żyjesz o samej wodzie i chlebie. - rzucił śmiejąc się. 
- hahaahahah, ale smieszne. Idę Asie budzić. 
Szybko pobiegłam do góry, ale w między czasie weszłam do łazienki i nalałam wody do kubka w którym jeszcze przed chwila był mój sok. teraz udałam się do pokoju Asi.
Otwarłam drzwi i zauważyłam że łóżko jest puste. Nim się skapnęłąm ktoś wyskoczył zza drzwi i zawartość kubka znalazła się na moich rzeczach. Moja sis zwijała się ze śmiechu na podłodze. 
-Rzeczywiście śmieszne.- wystawiłam jej język i chcąc nie chcąc sama zaczęłam sie śmiać. - Ja tu kulturalnie przychodzę chcę Cie obudzić i pomóc się spakować, a Ty mnie tu straszysz. 
- ta jasne. Ja już znam to Twoje kulturale przychodzenie, a to w kubku to woda święcona na poświęcenie nas żebyśmy szczęśliwie zajechali, nie?
- No żebyś wiedziała. - powiedziałam z powagą ale zaraz zaczęłam się śmiać. Po tym wszystkim pomogłam się Asi spakować, a pod wieczór obejrzałyśmy film. Około 1 Asia zasnęła więc poszłam też spać. 

--------
Następnego ranka obudziłam się szukając telefonu. No tak zostawiłam go w pokoju siostry. Postanowiłam pójśc po niego. Tyle ze musiałam się pilnować zeby być cicho bo było dość wcześnie. Ostatnio coś za wcześnie wstaję. 
Po cichu weszłam do pokoju wzięłam telefon i już miałam wychodzić kiedy nagle potknęłam się o walizke Asi. Oczywiście obudziłam ją i tyle z mojego cichego zabrania telefonu. Ta widząc mnie rozwalona na podłodze wybuchła śmiechem. Wzięłam szybko wstałam, otrzepałam się i z gracją wyszłam z pokoju z czego zaczęła się jeszcze bardziej śmiać. 
Doszła godzina 11 . Asia i tata mieli już jechać więc pomogłam im znieść walizki i je zapakować. Pożegnałam się z nimi, życzyłam im dobrej zabawy i poszłam do domu. 
I oto zostałam sama w domu na 2 tygodnie pokłócona z przyjaciółką i całym One Direction. Na dodatek dowiadując się że druga przyjaciółka wylatuje do Kanady. Zapowiadają się zajebiście te 2 tygodnie.
*****************************************
No to by było na tyle. W miarę krótki rozdział, ale na początek chyba może być, no nie?
Także miłego czytania i do zobaczenia człowieki. ;)
<3 /NarryLoveForever

Wielki powrót. ;D
Siemanko ludzie. xd
Więc tak na szybko. Meeega dawno nic tu nie pisałam. Blog ogl był zawieszony i było duże prawdopodobieństwo, że już nie bd używany i po pewnym czasie usunięty.
No, ale dobra wiadomość dla człowieków, którzy to czytali. I chcieli dalszą część. ;p

Oto powracam. <3

So...
Jeśli chodzi o nowy rozdział. Postaram się szybko go napisać. Ale najpierw muszę ogarnąć to pożal się Boże opowiadanie. ;) 

No bo jednak prawie rok mnie nie było. xd
Dobra to na tyle. I mam nadzieję, że bd czytelnicy. I to więcej niż kiedyś. Pozdro. / NarryLoveForever. 

środa, 10 kwietnia 2013


Rozdział 14: „ To nie twoja wina…”

*Z perspektywy Asi*
Siedzieliśmy z tatą w salonie. Nagle do domu wbiegła zapłakana Natalia. Nie wiedziałam co się stało, ale musiało się stać coś naprawdę złego skoro do domu wróciła w takim stanie. Weszła do salonu, a wszyscy patrzyliśmy na nią z minami wyrażającymi jedno, jedyne pytanie: Co się stało? Zauważyła to, rzuciła tylko krótkie „nie ważne” i pobiegła do siebie. Chciałam z nią porozmawiać, ale doszłam do wniosku, że i tak to nic nie da. Tym bardziej teraz, gdy widać jaka jest załamana.  Pewnie to przez tych pięciu pajaców. Natalia opowiadała mi o nich. O tym, że była na ich koncercie i, że się z nimi zakolegowała też. Byłam tylko ciekawa, który z nich tak mocno ją skrzywdził. Wiem o jej wszystkich sekretach, znam ją bardzo dobrze i wiem jak reaguje jak skrzywdzi ją jedna osoba, a jak gdy kilka. Po kilku minutach zastanawiania się postanowiłam pójść do siebie do pokoju.
- Przepraszam Was, ale ja już pójdę do siebie.
- Dobrze, nie ma sprawy.- powiedział tata.
- Pa ciocia, pa wuja.- Pokiwałam do nich i wbiegłam po schodach do swojego pokoju.
Posiedziałam przy komputerze do godziny 23.30 cały czas słysząc płacz Natalii. Około 1.00 położyłam się spać.
*Z perspektywy Angeliki*
( Kilka godzin wcześniej, w kawiarence)
Staliśmy jak wryci. Nie wiedziałam w jaki sposób mogę to naprawić. To co zrobiłam było nie fair w stosunku do Natalii, więc nie dziwie się jej, że tak zareagowała. Nagle zadzwonił mój telefon. W głębi serca miałam nadzieję, że to Natalia, ale się myliłam. To była Sandra.
*rozmowa*
-Halo?- zapytałam nadal będąc w szoku.
-No, heeejka Angeluś?
-O, hej Sandra. Co tam u Ciebie?- pytałam w miarę normalnie żeby po głosie Sandra nie rozpoznała, że coś się stało.
-A u mnie średnio. Mam złą wiadomość.
- Co się stało?- zapytałam tym razem ze zdziwieniem.
-Okazało się, że jak wrócę z wakacji, to się pakuję i na drugi dzień wyprowadzam się do Kanady.
-Żartujesz sobie ze mnie, prawda?- zapytałam prawie płacząc.
- Nie, nie żartuję.  Coś się stało?
-No tak jakby. Pokłóciłam się z Natalią.  Będziesz mogła wejść na skypa dzisiaj wieczorem?
- No raczej będę mogła i wszystko mi opowiesz. Napiszę Ci jeszcze.
-Okey. Pa, pa Sandra.
-Papaśki.
*koniec rozmowy*
Postanowiłam pójść kupić kawę. Kiedy ją zamówiłam usiadłam do stolika przy którym czekali na mnie Niall i Harry. Popijałam kawę, tępo patrzą się w przestrzeń i rozmyślałam nad wszystkim co się dzisiaj wydarzyło.
-Angela- ktoś pomachał mi ręką przed oczami- Coś się stało?- teraz poznałam. Był to Harry.
- Tak, stało się i to dużo.- powiedziałam cały czas patrząc w dal.
- Ale co?- tym razem zapytał Niall.
Spojrzałam na nich i zaczęłam:

- Najpierw  pokłóciłam się z Natalią, a teraz zadzwoniła do mnie kumpela i powiedziała, że jak wróci z wakacji to się pakuje i na drugi dzień wyprowadza się do Kanady. Dlaczego jak się wali, to się wali wszystko? Dlaczego takie rzeczy przydarzają się właśnie mnie?- powiedziałam i się rozpłakałam.
-Nie wiem dlaczego, ale wiem że musisz przez to przejść. Nie załamuj się. Natalia na pewno Ci wszystko wybaczy.- powiedział Niall i przytulił mnie.
-Kurde, to wszystko przeze mnie. Gdybym nie zaczynał z Natalią, to teraz ty nie kłóciłabyś się z nią.- powiedział Harry.
- Przecież to nie przez Ciebie. Ty jej się od zawsze podobałeś, a wrażliwa jest od małego dlatego tak zareagowała, ale w końcu jej przejdzie.- powiedziałam i przytuliłam Hazze. Sama za bardzo w to nie wierzyłam no, ale trudno.
Chwile jeszcze porozmawialiśmy i postanowiliśmy pójść do domu. W domu byłam około 21.00 bo po drodze weszłam jeszcze do parku. Kiedy tylko wróciłam weszłam na neta. Porozmawiałam z Sandra i wszystko jej opowiedziałam. Chwilę potem poszłam się umyć. Później wróciłam do pokoju, pooglądałam jakieś filmy i około 1.30 położyłam się spać.


---------------------------------------------------------------------------------
Nowy rozdział. Nie bd się rozpisywać, napiszę tylko że dodałam go tak szybko bo zmotywowała mnie jedna osoba. Życzę miłego czytania i mykam. Do zobaczenia. ;*



piątek, 5 kwietnia 2013


Rozdział 13: „Nienawidzę Cię…”

*Z perspektywy Angeliki*
Wstałam o 9.00. Szybko napisałam sms-a do Nialla żeby w kafejce byli o 15.00. Wiedziałam, że Natalia może się na mnie wkurzyć za to, że za jej plecami knuję coś żeby ją i Hazze pogodzić, ale na pewno mi wybaczy, bo w końcu robię to dla jej dobra. Mam taką nadzieję, że wybaczy. Szybko poszłam do łazienki. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Na dzisiaj wybrałam krótkie szorty, bluzkę na naramkach z jakimiś obrazkami, sweterek z ¾ rękawkiem i czarne tenisówki. Poszłam do kuchni. Była 10.00 więc stwierdziłam, że dobrze byłoby zjeść śniadanie.  Później wzięłam posiłek i poszłam do salonu.  Włączyłam telewizje, ale nie było nic ciekawego. Jedząc śniadanie skakałam po kanałach. Nagle natknęłam się na nowy teledysk One Direction do piosenki „Kiss You”. Klip był naprawdę fajny. Po zjedzeniu talerz włożyłam do zmywarki, wzięłam torbę i klucze i wyszłam z domu. Była 11.20 więc stwierdziłam, że już mogę iść po Natalię. W końcu trochę zajmie mi namawianie jej na wyjście, a jeszcze będzie trzeba dojechać, a na 15.00 jestem umówiona z Niallem, żeby nasz plan wcielić w życie. Po 10 minutach byłam u Natalii. Zadzwoniłam do drzwi, a zaraz w nich ujrzałam moją przyjaciółkę.
*Z perspektywy Natalii*
Wstałam dopiero o 10.15. Szybko poszłam do kuchni, zrobiłam sobie śniadanie i wzięłam je do swojego pokoju. Talerz położyłam na biurku i włączyłam laptopa. Nie miałam ochoty dzisiaj nic robić, więc nawet nie poszłam się przebrać. Około 11.30 usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam na dół i je otworzyłam. Przed nimi stała  moja przyjaciółka. Przywitałam się z nią i zaprosiłam do mnie do pokoju.
- Szykuj się, jedziemy na miasto.- powiedziała.
-Że co?- zapytałam ze zdziwieniem.- Ja nigdzie nie jadę. Nie mam ochoty.
- No proszę…- zaczęła jęczeć Angelika.
- Powiedziałam, ze nie. Naprawdę nie mam ochoty.
-No ale… No nie bądź taka. Będzie fajnie.
- No niech Ci będzie. Ale… Żeby była jasność jadę tylko dlatego żebyś się już przymknęła.

Postanowiłam się przebrać, zrobić makijaż i uczesać się. Posiedziałyśmy u mnie i około 13.15 wyszłyśmy z domu. Kiedy dojechałyśmy połaziłyśmy trochę po sklepach, porobiłyśmy sobie fotki i ogólnie fajnie się bawiłyśmy. Dzięki Angelice poprawił mi się humor. Dochodziła 15.00 i Angela powiedziała, żebyśmy poszły do kawiarenki. Zgodziłam się bo co miałam do stracenia?
*Z perspektywy Angeliki*
-Już jesteśmy.
- Ładna ta kawiarenka.- powiedziała Natalia.
- Wiem. Usiądź, zamów coś i poczekaj na mnie ja musze pilnie dokądś zadzwonić.- powiedziałam. Naprawdę musiałam zadzwonić do Nialla, żeby zapytać gdzie są bo dochodziła 15.00 a ich jeszcze nie było.


Stałam przed kafejką, próbując dodzwonić się do Nialla. Nie odbierał telefonu, ale chwilę później zauważyłam jego i Harrego. Nie chciało mi się patrzeć na kogoś kto krzywdzi moich bliskich, ale z drugiej strony nie godząc się z nim Natalia będzie jeszcze bardziej cierpiała.
W końcu do mnie podeszli. Przywitałam się z nimi i razem weszliśmy do kafejki.
-Cześć Natalia.- powiedział lekko wystraszony Niall
 -Heeej Niall- krzyknęła moja przyjaciółka i rzuciła się mu na szyję.- A ten czego tu?- zapytała bez żadnego entuzjazmu wskazując na Stylesa.
- No boo… Oni muszą Ci coś powiedzieć. – zaczęłam.
- Chodzi o to, że…- teraz Niall przejął pałeczkę. Harry z kolei stał obok niego i czekał co jego przyjaciel powie- No bo ty go w tedy źle osądziłaś. Prawda jest taka, że…
-Nie!- krzyknęła Natka- Nie chcę tego słuchać.
*Z perspektywy Natalii*
- Nie!- krzyknęłam  do Nialla- Nie chcę tego słuchać . Dla mnie wszystko jest jasne. A ty…- podeszłam do Harrego- Nigdy do mnie nie pisz, nie dzwoń i w ogóle o mnie zapomnij.
-Ale Natalia…- zaczął. Nie było mu dane dokończyć.
-Zamknij się! Nie chcę tego słuchać!- krzyknęłam, a ten spuścił głowę w dół- Nienawidzę Cie. Zresztą… Nienawidzę was wszystkich.- w tym momencie spojrzałam również na Angelikę, która stała koło Stylesa.- Myśleliście, że jak zorganizujecie spotkanie i go zobaczę to mu wybaczę? Ze mną nie ma tak łatwo. Ty to powinnaś wiedzieć. Jeśli naprawdę byliście tego pewni to byliście w wielkim błędzie. Nigdy więcej się do mnie nie odzywajcie!- krzyknęłam i wybiegłam z kafejki. Wiedziałam dobrze, że zraniłam ich tymi słowami, ale co ja poradzę? Poniosło mnie. Za dużo w życiu przeszłam, żeby teraz jeszcze cierpieć przez jakiś idiotów. A co do Harrego. W głębi serca kochałam go, ale gdy tylko go zobaczyłam widziałam przed oczami te zdjęcia na których całuje się z tą wredotą. Do domu biegłam cały czas płacząc przez co musiałam wyglądać jak upiór. Kiedy weszłam było coś po 17.00. Chciałam iść do salonu, ale był tam nie tylko mój tata, ale jego znajomi i ciocia z wujem. Wszyscy zrobili miny typu „co się stało?”, ale każdy bał się o to zapytać. Rzuciłam tylko krótkie „nie ważne” i pobiegłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżko i zaczęłam płakać jeszcze bardziej niż wcześniej. Około 19.30 stwierdziłam, że idę się umyć i położyć bo strasznie bolała mnie głowa.  Wstałam z łóżka i trochę je ogarnęłam bo było na nim pełne zużytych chusteczek i porozwalane dookoła moje i Angeliki zdjęcia. Około 21.00 zasnęłam bo miałam ciężki dzień.



-------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział. Wybaczcie, że tak dlugo musieliście czekać, ale nie miałam czasu tego dodać, ale rozdział napisany był juz dosyć dawno. Mam nadzieję, że nie straciłam przez to czytelnik jeśli jacyś oczywiście są. Życzę miłego czytania. 
PS Mam nadzieję, że bd czekali cierpliwie na następny rozdział.

wtorek, 19 marca 2013


Rozdział 12: „…Ale musisz mi pomóc…”

*Z perspektywy Angeliki*
Kiedy Natalia opowiedziała mi całą historię z Harrym byłam na niego wkurzona. Powiedziała mi także o tym, że jej się podoba. Troszkę mnie wkurzyła bo nigdy o tym nie mówiła, ale szybko mi minęło. Bawiłyśmy się świetnie. Po dłuższych próbach dodzwonienia się Harrego do Natalii postanowiłyśmy, że zablokujemy jego numer. Po 20 postanowiłam wrócić do domu.
Kiedy wróciłam do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Cieszyłam się z tych wakacji, ale też ich się bałam. Cieszyłam się bo miałyśmy prawie na całe 2 tygodnie zostać same, ale bałam się bo było One Direction. Było w Polsce na całe wakacje. Żeby tego było mało mieszkaliśmy bardzo blisko siebie. Niby nie wiedzieli gdzie mieszkamy, ale mieli nasze numery. Znając ich to im wystarczy żeby nas znaleźć, a na pewno Harremu. On miał pretekst żeby szukać Natalii. Chciał jej za wszelką cenę wszystko wytłumaczyć. Po chwili usłyszałam telefon. Myślałam, że to Natalia, ale myliłam się. Był to Niall. Niby nie byłam na niego zła, ale nie miałam ochoty odbierać.  Rzuciłam telefon na tapczan i usiadłam do komputera. Postanowiłam wejść na twittera i facebooka.
*Z perspektywy Nialla*
Siedziałem w domu i oglądałem telewizje.  Harry na początku nie chciał nam powiedzieć o co chodziło z Natalią, lecz po dłuższych namowach wszystko opowiedział.  Później cały czas siedział w pokoju. Wyszedł tylko raz coś zjeść. Był strasznie przygnębiony całą tą sytuacją. Postanowiłem zadzwonić do Angeliki, bo wiedziałem że Natalia na pewno wszystko jej opowiedziała. Dzwoniłem raz, drugi, trzeci i nic. Przez 20 minut próbowałem się do niej dodzwonić. W końcu odebrała.
*Rozmowa*
-Hej, Angelika.
- O, cześć Niall.
-Posłuchaj, musimy porozmawiać.
- Też tak myślę. Proszę opowiedz mi o co chodzi z Harrym i tą dziewczyną?
- Chodzi Ci o Britney. No więc tak. 2 lata temu Harry z nią chodził. Ona od samego początku leciała tylko na jego sławę i kasę. Ogólnie chodziła do klubów i dużo imprezowała. Raz Harry przyłapał ją na zdradzie. Zrobił im fotki, a na drugi dzień spotkał się z nią i jej to wszystko pokazał. Ona oczywiści się broniła. Że to nie ona, że go naprawdę kocha i ogólnie. Harry jej uwierzył. Później okazało się, że to była ona i, że nie był to pierwszy raz kiedy go zdradziła. W końcu się z nią rozstał.
- No dobrze. Ale co to ma wspólnego z tym pocałunkiem?
- No właśnie jak przyjechaliśmy do Polski to Harry poszedł na spacer no i ta wywłoka go niestety znalazła. Okazało się, że rok temu się tu przeprowadziła.  Zaczęła go przepraszać, mówić jak za nim tęskniła i ogólnie, a jak jej powiedział, że musi iść to ona go zaczęła całować. Paparazzi jak paparazzi. Zaczęli im robić zdjęcia.
- Wiesz co? Ja ci wierzę, ale żeby Natalia wybaczyła Harremu to musiałbyś jej to opowiedzieć.
-No dobrze, powiem jej, ale musisz mi pomóc.
- Ale jak ja ci mam pomóc?
- Wiesz, że jak bym do niej zadzwonił to ona nie odbierze i nie będzie chciała się spotkać więc mam pomysł…
*Z perspektywy Angeliki*
- Wiesz, że jak bym do niej zadzwonił to ona nie odbierze i nie będzie chciała się spotkać więc mam pomysł…
- Jaki?- zapytałam zdziwiona.
- Mogłabyś ją wyciągnąć na miasto?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-W sumie to mogę. To zróbmy tak. Ja ją wyciągnę do centrum, a ty tam będziesz czekał i w tedy jej wszystko wytłumaczysz.
- No dobrze. A gdzie dokładnie?- zapytał.
- Zaraz Ci wyślę adres jakiejś kafejki gdzie nikt Was nie zaczepi. Ale pamiętaj weź ze sobą Harrego bo inaczej jej nie przekonamy.
-Dobra. To czekam na sms-a. Pa, pa.
-Pa, pa.
*Koniec rozmowy*
Szybko sprawdziłam jakieś kafejki w centrum i wysłałam adres Niallowi. Była godzina 23.30 więc postanowiłam pójść się umyć. Około 24.30 zasnęłam.

-------------------------------------------------------------------------------
I jest kolejny rozdział. Wybaczcie, że długo nic nie dodawałam ale miałam karę na neta. Mam nadzieję, że przez tą dość długą nieobecność nie straciłam czytelników, o ile oczywiście jacyś są. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Mam nadzieję, a zarazem ogromną prośbe, aby każdy kto czyta tego bloga zostawił po sb jakiś ślad. Nwm na przykład pytanie do bohaterów, link do bloga czy chociaż niech odda głos w ankiecie.  I to by było na tyle z mojej strony. POzdrawiam, ściskam i całuję/ NarryLoveForever


PS Chciałabym Was gorąco zaprosić na tego bloga http://live-dreams-and-never-say-never.blogspot.com/

sobota, 2 marca 2013

Witajcie.
To nie rozdział, ale również ważne. Jak widzicie na blogu pojawiło się kilka zmian. W zakładce bohaterowie pojawił się nowy, dość inny i bardziej szczegółowy opis głównych bohaterów. W zakładce PYTANIA DO BOHATERÓW jeżeli chcecie możecie do nich zadawać pytania a na pewno na nie odpowiedzą. Kolejna zakładką jest SPAM. Tam możecie zostawiać linki do swoich blogów a postaram się na nie wszystkie wejść. Ostatnią zakładką jest INFO. Tam z kolei będę Was informowała o nowych rozdziałach. I to by było na tyle z mojej strony. Więc do zobaczenia.

poniedziałek, 25 lutego 2013


Rozdział 11: „Wredny cham”

*Z perspektywy Natalii*
Kiedy się obudziłam spojrzałam na zegarek. Była dopiero 7.40. Ogólnie dzisiejszej nocy miałam problem ze spaniem. Postanowiłam wstać mimo tak wczesnej pory, bo wiedziałam, że jak się obudziłam to już bym nie zasnęła. Od razu sięgnęłam po telefon. Miałam 4 nieodebrane połączenia od Harrego i jedną wiadomość również od niego. Niechętnie, ale otworzyłam ją. Brzmiała tak:
„ Kochana wybacz mi… Nie chciałem żebyś się wkurzała, ale to co mówiłem to najszersza prawda. I przepraszam za to, że chciałem Cię pocałować. Ta nasza znajomość nie miała tak wyglądać. Nie umiem cieszyć się kiedy wiem, że jesteś na mnie obrażona. Przepraszam Cię jeszcze raz i proszę… Wybacz mi…
Harry.”
Po przeczytaniu tego miałam mieszane uczucia. W końcu stwierdziłam, że to trzeba mieć tupet, żeby do mnie wypisywać mimo, że mu zabroniłam. Postanowiłam, że odpiszę na sms-a:
„ Nie przebaczę ci. Mówiłam, żebyś do mnie nie pisał i nie dzwonił. I żeby była jasność. Nie wierzę ci. Najpierw zapewniasz, a potem robisz zupełnie coś innego. Odwal się ode mnie!
Natalia
Chwilę później postanowiłam zadzwonić do Angeliki.
*ROZMOWA*
- Hej, Angelika.
- O, hej Natka.- powiedziała zaspanym głosem.
- Obudziłam Cię?
-Noo…, tak jak by. Ale nic nie szkodzi. Mów jak było wczoraj.
-Nijak. No, więc tak. Zanim poszłam do Harrego weszłam na neta.  Było tam zdjęcie jak całował się z jakąś wywłoką i…- zaczęłam płakać.
- Ciii… Spokojnie. Posłuchaj o 9.00 przyjdę do Ciebie i porozmawiamy.
- No dobrze. Do zobaczenia.
*godzina 8.30*
Przez cały czas leżałam na łóżku patrząc się w sufit. Nagle usłyszałam ciche pukanie do drzwi:
- Proszę- powiedziałam. W drzwiach ujrzałam mojego tatę.
- Witaj kochanie. Przyniosłem ci ciepłe kakao. Wszystko dobrze?- zapytał ze współczuciem.
- Tak. Już lepiej. Tylko to naprawdę trudne. Wiesz, że Harry podoba mi się, a po 3 dniach znajomości już się z nim pokłóciłam.
-Współczuję ci córciu, ale na pewno wszystko się jeszcze dobrze ułoży.
-No mam taką nadzieję…- powiedziałam smutna i wytarłam pojedynczą łzę spływającą po moim policzku.
- A tak po za tym to chciałbym porozmawiać z Tobą o naszym wyjeździe.- powiedział tata co trochę mnie zdziwiło- Wczoraj wieczorem dzwonił tata Angeliki i ustaliliśmy, że na wakacje pojedziemy wszyscy razem. Co ty na to?- zapytał wesoły.
- Super tato. Tylko, że nie chciałabym Cię urazić, ale nie mam ochoty na żaden wyjazd. Te wakacje wolałabym spędzić w domu. Wiesz jakiś koncert, wypad na miasto ze znajomymi i tego typu rzeczy.-powiedziałam lekko się uśmiechając.
- No dobrze. Ja nie mam nic przeciwko. W końcu niedługo kończysz 18 lat i masz prawo sama decydować z kim spędzisz wakacje, gdzie i kiedy. Tylko powiedz mi jedno…- zawahał się tata.
- Ale co?- zaczęłam

- Czy chodzi o to, że to całe twoje One Direction zostaje we wakacje w Polsce?
- No po części…- powiedziałam i przygryzłam dolną wargę, a kąciki ust uniosły się lekko ku górze.
- No to w takim razie zostajesz w domu sama. Zaraz zadzwonię do rodziców Angeli i powiem im, że nie jedziesz z nami.
-Okey. A i tato o 9.00 przyjdzie Angi.- powiedziałam zadowolona wcześniejszą wypowiedzią taty.
- No dobrze. To ja idę.- powiedział i przytulił mnie, a za chwilę szepnął- Wszystko się ułoży- ja tylko pokiwałam głową i wyszedł.
Było za 10 dziewiąta, więc postanowiłam pójść się ubrać. Wybrałam krótkie szorty i do tego bluzkę na naramkach z napisem:  Love. Szybko ogarnęłam pokój i punktualnie o 9.00 rozległ się dzwonek do drzwi. Pobiegłam na dół i je otworzyłam. Stała przed nimi Angela. Od razu ją przytuliłam i zaprosiłam do mojego pokoju. Opowiedziałam jej każdy szczegół rozmowy z Harrym oraz to, że chciał mnie pocałować, żeby udowodnić że to co mówi to prawda. Moja przyjaciółka skomentowała krótko:
„Wredny cham.”- ta to zawsze szczera do bólu.
Później powiedziałam jej jeszcze o wspólnym wyjeździe i o tym, że postanowiłam na niego nie jechać. Ona stwierdziła, że ratuję jej tyłek, bo także nie miała ochoty jechać a rodzice powiedzieli jej, że ma jechać bo ja też pojadę.  Po rozmowie z moim tatą doszło do tego, że w końcu zostajemy w domu same. Angela siedziała u mnie do około godziny 20.00. Przez cały czas się wygłupiałyśmy i się śmiałyśmy. Dzięki niej poprawił mi się humor. W ciągu jej pobytu u mnie Harry próbował się do mnie dodzwonić z jakieś 20 razy, ale nie odbierałam i nawet on nie był w stanie popsuć mojego humoru. Po nieudanych próbach Hazzy dodzwonienia się do mnie stwierdziłyśmy z Angelą, że zablokujemy jego numer, bo to ciągłe jego wydzwanianie robiło się monotonne i nudne.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc jak widzicie jest nowy rozdział. Co do następnego, nie 
wiem kiedy się pojawi. Mam nadzieję, że w niedzielę, ale nic nie obiecuję bo nie wiem czy będę w domu. Liczę na szczere komentarze. I proszę was bardzo:

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Wam to zajmie 2-3 minuty, a mi daje chęć do dalszego prowadzenia 
bloga i do pisania opowiadania.