Prolog:
Zaczęły się
wakacje. Nic nie wskazywało na to, że to lato ma być inne od wielu poprzednich.
Jak każdego ranka słońce zaczęło się przedzierać przez szyby do pokojów
dziewczyn i ich taty.
*Z perspektywy Natalii*
Nagle coś
mnie obudziło. Był to powiew wiatru, który wdzierał się do pokoju przez otwarte
okno i promienie słoneczne, które rozjaśniały całe pomieszczenie. Wstałam, aby
wyjąć z pod poduszki komórkę w celu sprawdzenia godziny. Nagle mnie zamurowało…
Była godzina 7.56. O nie-pomyślałam- przecież za chwile spóźnię się do szkoły.
Zaraz, zaraz… Do jakiej szkoły? Przecież zaczęły się wakacje, a ja edukacje
szkolną na dobre zakończyłam dwa dni temu. Uśmiechnęłam się sama do siebie, po
czym postanowiłam się jeszcze położyć. Kolejny raz się obudziłam, tym razem
była to sprawka taty. Wbiegł do mojego pokoju z bananem na twarzy, ale nie
miałam bladego pojęcia o co chodzi.
-Co się
stało tato?- zapytałam zaspanym głosem.
-Pamiętasz
jak narzekałem, że chciałbym mieć wolne wcześniej niż pod koniec lipca?- nie
dał mi nawet odpowiedzieć. Zaczął dalej.-Dzwonili ode mnie z pracy i okazało
się, że ktoś zrezygnował z urlopu w pierwszy tydzień wakacji i zapytali czy
czasem nie chciałbym dodatkowych paru dni odpoczynku.
-I co?- w
końcu mu przerwałam.
-Oczywiście
się zgodziłem.- powiedział zachwycony
-To super
tato.- powiedziałam uszczęśliwiona, lecz zaraz posmutniałam.
-Co jest?-
zapytał przejęty.
-Nic. Tylko
mamy mały problem. Pewnie chciałbyś gdzieś z nami wyjechać w pierwszy tydzień,
ale ja już obiecałam znajomym, że początek wakacji spędzimy razem i odrobimy
brak czasu w roku szkolnym.- powiedziałam przygnębiona.
-Ale
oczywiście. Jeśli chcesz to możesz spotkać się z przyjaciółmi, w końcu masz
prawie 18 lat. A na wspólny wyjazd chciałbym się wybrać w połowie wakacji.
Teraz i tak mam dużo roboty w domu i chciałbym to wszystko ogarnąć.- powiedział
tata.
-Naprawdę?-
zapytałam z niedowierzaniem.
-Naprawdę.
Ja już sobie pójdę.- powiedział otwierając drzwi.
-Tato?-
rzuciłam. Obrócił się w moją stronę znów do mnie podchodząc i siadając na łóżku.- Dziękuję- przytuliłam Go i dałam Mu
buziaka w policzek.
-Nie ma za
co.- powiedział wychodząc z pokoju.
Położyłam się i zaczęłam rozmyślanie. Po
stracie mamy tata był jedyną osobą z którą w jakiś sposób utrzymywałam kontakt.
Teraz mam też przyjaciół do których mogę zawsze, o każdej porze dnia i nocy przyjść
się pożalić lub poradzić… Z rozmyśleń wyrwała mnie piosenka „What Makes You
Beautifull”. Był to oczywiście dzwonek mojej komórki. Szybko rzuciłam się pod
poduszkę wyciągając z pod niej telefon, po czym jeszcze szybciej ją odebrałam.
-------------------------------------------------------------------------------
No i jest prolog. Napiszcie jak Wam się podoba. Nie wiemy czy w ogóle jest sens pisać dalej. Jeżeli macie jakieś oczekiwania lub pomysły co powinno znaleźć się w następnych rozdziałam to napiszcie w komentarzach. Pozdrawiamy / NarryLoveForever
PS Jeżeli ktoś chciałby zadać nam pytania związane z blogiem to piszcie na gadu-gadu (45118045)