wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 16. 
*perspektywa Harry'ego*
Od spotkania z Natalią minęły prawie 2 dni. Strasznie się cieszyłem, że ją zobaczę.
Tylko szkoda, że ona tak zareagowała na mój widok. W sumie to się nie dziwie. Mogłem spieprzać z tego cholernego parku jak zobaczyłem tą żmije, ale nie wielki pan Harry Styles musiał się wdać w rozmowe.
Wiele osób ma mnie za dupka i łamacza serc, ale ja taki nie jestem. Szkoda tylko, że teraz i Natalia tak będzie uważać.
Fakt, faktem nie znam jej długo, ale coś mnie do niej ciągnie. Coś czego nie mogę określić.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. 
-Hazz otwórz. - to był Lou. 
- Spieprzaj. 
- No weź proszę Cię. - dalej błagał. 
-Powiedziałem. ! Spieprzaj! Chce być sam!
-Kurwa Hazz! Nie możesz całymi dniami sam siedzieć w pokoju, bez żadnego jedzenia i picia. !
- Właśnie, że mogę!- cały czas stawiałem na swoim, ale znając Lou zaraz wybuchnie i wejdzie tu. 
- Do jasnej cholery! Albo otworzysz te jebane drzwi, albo je wyważę. ! I to nie są żarty!- No i się doigrałem. Teraz juz go musze wpuścić. Leniwie wstałem z łóżka i otwarłem mu te cholerne drzwi. 
-Czego chcesz?- rzuciłem kierując się w stronę łóżka. 
- Chciałem z Tobą pogadać.Co tak naprawdę stało sie w tej kawiarence. ?- opowiedziałem mu całą historię. Obiecał, że jakoś to wszystko naprostuje. Ale nie chciał powiedzieć jak. Powiedział tylko, że wszystkiego dowiem się w swoim czasie.  Po tym wyszedł z domu. 
*perspektywa Lou*
No to czas wcielić mój plan w życie.
Poszedłem pod wskazany przez Angelikę adres. Nadusiłem na klamkę. Drzwi były otwarte, więc bez skrupułów wszedłem do domu. 
Dom był fajnie urządzony. Chodziłem po pokoju oglądając pamiątki i rozmyślając nad tym co powiem, dopóki...
*perspektywa Natalii*
Siedziałam u siebie w pokoju przy laptopie, kiedy nagle usłyszałam tłuczone szkło. Wzięłam do ręki paletkę od ping-ponga i cicho zaczęłam schodzić na dół. W sumie nwm dlaczego akurat to zabrałam. Dużo tym nie zwojuję. No ale cóż. Kiedy zeszłam na dół doznałam szoku.
- Lou? ! Co Ty tu kurwa robisz. ?!
-Yyy? Przyszedłem pogadać, ale przez przypadek stłukłem wazon. - powiedział zmieszany drapiąc się po głowie. 
- Dobra nie wnikam o czym chcesz gadać, ale mam do Ciebie dwa pytania.
- Nom.?
- Po pierwsze nikt Cie nie nauczył nigdy pukać, albo dzwonić? I drugie. Po co jak jakiś kretyn łaziłeś w kółko po salonie u mnie w chałupie. ?
- Hmm. Chciałem zrobić niespodzianke, a łaziłem w kółko bo się zastanawiałem co Ci powiedzieć. 
- No dobra. Więc słucham o czym chcesz gadać?
- W sumie to o kim. Chodzi o Hazze. 
- Znowu? Kolejny? Też chcesz go wielce tłumaczyć?- Tommo tylko pokiwał głową. - Dobra niech bd. Ale ostatni raz. I niech mi się tutaj jeszcze nie zwala Liam i Zayn. Bo serio nie wytrzymam. Chodź do góry. 
- Tej, spokojnie. Ja chce tylko pogadać, a Ty mi juz nie wiadomo co proponujesz. 
- Jezu, Ty idioto.- puknęłam się w czoło. - do góry mam swój pokój. Nie lubię gadać w salonie. 
- No chyba, ze tak. - powiedział i zaczął się śmiać. - A tak w ogóle po co Ci ta paletka?
- Żeby pieprznąć w łeb jakiemuś debilowi, który se wchodzi do cudzej chaty jak do siebie.
-Oj no przepraszam. - powiedział i zrobił mine 'zbitego pieska', na co ja wybuchnęłam śmiechem. Chwile później zauważyłam jak  Lou tańczy jakiś swój dziwny, a zarazem dziki taniec.
- Ej weź. Co Ty odpierdalasz?
- Nic, nic. Ciesze się tylko, że Cie rozśmieszyłem. - kiedy weszliśmy do pokoju Tommo rozwalił się na tapczanie. 

-O nie. Tomlinson spierdalaj z tą dupą z łóżka. 
-Dlaczego?
- Bo pierwsza zasada w moim pokoju to to, że na łóżku mogę siadać tylko ja i przyjaciele. 
-A ja to niby co?
- Ty jedynie możesz być klaunem rozbawiającym towarzystwo. - powiedziałam i wystawiłam mu język na co lekko się oburzył, ale posłusznie zszedł i usiadł na fotelu. 
- Ej a wiesz, że podoba mi się tu?- zapytał niespodziewanie po chwili ciszy. 
-Czemu niby?
- No weż tej. Tyle mnie. - powiedział i chwycił się za serce udając wzruszenie. 
- Dobra, dobra. Ty mi lepiej mów co chciałeś mówić.
- A no tak. To zaczynam, ale mi nie przerywaj. - opowiedział mi wszystko jeszcze raz i wgl mniej więcej wyjaśnij. - No i przez to wszystko on teraz myśli, że też będziesz Go uważać za kogoś kim nie jest tak jak Ci wszyscy dziennikarze i wgl. 
- Nwm Lou. Sama nwm co mam teraz o tym myśleć. 
- Wiesz co, ja już pójdę i przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. - pokiwałam tylko głową. 
- Louis?
- Tak?
- Dzięki. 
-Za co? - zdiwił sie lekko. 
-Tak wgl. Za to, że w ogóle przyszedłeś i mnie troszkę rozśmieszyłeś.- powiedziałam i lekko się do niego uśmiechnęłam. 
- Zawsze do usług. - odwzajemnił uśmiech i wyszedł. Chwile później usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
Chyba sobie na prawdę to wszystko będę musiała przemyśleć. Sama już nwm co o tym sądzić. Oni chyba na prawdę robią to wszystko dla mnie i mojego dobra, a Hazz mówi prawdę. Szkoda tylko, że Lou musi mi to wszystko uświadamiać. I dlaczego wgl jego wysłuchałam, a nie Niall'a czy mojej przyjaciółki??
Tylko człowieka, którego znam w sumie z gazet. Tego nwm. Ale wiem, że jak z nim gadam to mam uczucie jak bym go nie wiadomo ile znała i jak by był przez wiele lat moim przyjacielem...
*****************************************
No i to by było na tyle. Mam nadzieję, że rozdział jest troszkę śmieszniejszy niż pozostałe. Ciekawe czy Wam się podoba. Mam nadzieję, ze będzie kilka komentarzy. Bo to serio motywuje. Bo dla jednej czy dwóch osób chyba nie ma sensu pisać. Bo ja też mam wiele do roboty. A jak dla mnie to jest trochę strata czasu. :/
A tak poza tym miłego czytania i do napisania. ;)

<33/ NarryLoveForever

Siemanko człowieki. ;p
No to tego. xd
Rozdział pojawi sie jakoś jutro w godzinach popołudniowych. ;) W sumie to już dzisiaj. xd
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. ^^

A tymczasem jeżeli macie jakieś pytania do bohaterów, albo ogl chcielibyście się czegoś dowiedzieć to śmiało piszcie. :))
To samo jeżeli macie jakieś rady, zastrzeżenia czy cokolwiek to dajcie znać, bo to meega ułatwia pisanie i wgl prowadzenie bloga.
<33

A na ten czas narazie, buziaczki i wgl. Do napisania. <33/ NarryLoveForever

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 15. 

*Z perspektywy Natalii*
Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie bo była dopiero 9.
Spojrzałam na telefon. No tak. Wiadomości od Angeli i Niall'a. W sumie jedyne co w nich było to przeprosiny. 
Ja to jestem jednak pojebana. Spotykam ulubiony zespół i człowieka, który mi się meega podoba i myśle że wszystko będzie jak w bajeczkach. Zakochują się i żyją długo i szczęśliwe. Bla, bla, bla. Jakie to stare i przereklamowane. No, ale cóż trzeba żyć dalej. Chociaz w sumie może faktycznie trochę przesadziłam. ?
W końcu wstałam i poszłam do kuchni. Zastałam tatę. Zajebiście. Pewnie będzie się dopytywać co się stało, ale jakoś nie mam ochoty o tym gadać. 
- Natalia słuchaj bo jest sprawa. - trochę mnie zaskoczył. Szykowałam się na jakieś kazanie czy coś, a tu proszę niespodzianka. 
-No?
- Bo jedziemy nad morze z Asią i rodzicami Angeliki i nie wiem czy też byś chciała pojechać.- łał. No to teraz dowalił. 
- A jak powiem, że nie to zostawisz mnie samiutką w domu, bez opieki i wgl?
- Pod warunkiem, że nie będzie żadnych ogromnych imprez, libacji alkoholowych i interwencji policji. 
- Nie no tata. Masz to jak w banku. 
- No to w takim razie zostajesz sama na 2 tygodnie. 
- No i gitara. - puściłam mu oczko. - A tak w ogóle kiedy jedziecie?
-Yym. I tu się zaczyna. Jutro rano. 
- Ej no nie. I dopiero teraz mi to mówisz, jak nie ma nic do żarcia i w ogóle. ?
- No tak jakoś wyszło.- powiedział i zaczął się śmiać. Szybko skapnęłam się że śmieje sie z mojej miny. Tak inteligent.- A pójdziesz Asie obudzić?
- no jak trzeba. A Ty weż jedź coś kup. W końcu 2 tygodnie Was nie będzie. Muszę coś jeść. 
-A ja myślałem że Ty żyjesz o samej wodzie i chlebie. - rzucił śmiejąc się. 
- hahaahahah, ale smieszne. Idę Asie budzić. 
Szybko pobiegłam do góry, ale w między czasie weszłam do łazienki i nalałam wody do kubka w którym jeszcze przed chwila był mój sok. teraz udałam się do pokoju Asi.
Otwarłam drzwi i zauważyłam że łóżko jest puste. Nim się skapnęłąm ktoś wyskoczył zza drzwi i zawartość kubka znalazła się na moich rzeczach. Moja sis zwijała się ze śmiechu na podłodze. 
-Rzeczywiście śmieszne.- wystawiłam jej język i chcąc nie chcąc sama zaczęłam sie śmiać. - Ja tu kulturalnie przychodzę chcę Cie obudzić i pomóc się spakować, a Ty mnie tu straszysz. 
- ta jasne. Ja już znam to Twoje kulturale przychodzenie, a to w kubku to woda święcona na poświęcenie nas żebyśmy szczęśliwie zajechali, nie?
- No żebyś wiedziała. - powiedziałam z powagą ale zaraz zaczęłam się śmiać. Po tym wszystkim pomogłam się Asi spakować, a pod wieczór obejrzałyśmy film. Około 1 Asia zasnęła więc poszłam też spać. 

--------
Następnego ranka obudziłam się szukając telefonu. No tak zostawiłam go w pokoju siostry. Postanowiłam pójśc po niego. Tyle ze musiałam się pilnować zeby być cicho bo było dość wcześnie. Ostatnio coś za wcześnie wstaję. 
Po cichu weszłam do pokoju wzięłam telefon i już miałam wychodzić kiedy nagle potknęłam się o walizke Asi. Oczywiście obudziłam ją i tyle z mojego cichego zabrania telefonu. Ta widząc mnie rozwalona na podłodze wybuchła śmiechem. Wzięłam szybko wstałam, otrzepałam się i z gracją wyszłam z pokoju z czego zaczęła się jeszcze bardziej śmiać. 
Doszła godzina 11 . Asia i tata mieli już jechać więc pomogłam im znieść walizki i je zapakować. Pożegnałam się z nimi, życzyłam im dobrej zabawy i poszłam do domu. 
I oto zostałam sama w domu na 2 tygodnie pokłócona z przyjaciółką i całym One Direction. Na dodatek dowiadując się że druga przyjaciółka wylatuje do Kanady. Zapowiadają się zajebiście te 2 tygodnie.
*****************************************
No to by było na tyle. W miarę krótki rozdział, ale na początek chyba może być, no nie?
Także miłego czytania i do zobaczenia człowieki. ;)
<3 /NarryLoveForever

Wielki powrót. ;D
Siemanko ludzie. xd
Więc tak na szybko. Meeega dawno nic tu nie pisałam. Blog ogl był zawieszony i było duże prawdopodobieństwo, że już nie bd używany i po pewnym czasie usunięty.
No, ale dobra wiadomość dla człowieków, którzy to czytali. I chcieli dalszą część. ;p

Oto powracam. <3

So...
Jeśli chodzi o nowy rozdział. Postaram się szybko go napisać. Ale najpierw muszę ogarnąć to pożal się Boże opowiadanie. ;) 

No bo jednak prawie rok mnie nie było. xd
Dobra to na tyle. I mam nadzieję, że bd czytelnicy. I to więcej niż kiedyś. Pozdro. / NarryLoveForever.