Rozdział 16.
*perspektywa Harry'ego*
Od spotkania z Natalią minęły prawie 2 dni. Strasznie się cieszyłem, że ją zobaczę.
Tylko szkoda, że ona tak zareagowała na mój widok. W sumie to się nie dziwie. Mogłem spieprzać z tego cholernego parku jak zobaczyłem tą żmije, ale nie wielki pan Harry Styles musiał się wdać w rozmowe.
Wiele osób ma mnie za dupka i łamacza serc, ale ja taki nie jestem. Szkoda tylko, że teraz i Natalia tak będzie uważać.
Fakt, faktem nie znam jej długo, ale coś mnie do niej ciągnie. Coś czego nie mogę określić.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Hazz otwórz. - to był Lou.
- Spieprzaj.
- No weź proszę Cię. - dalej błagał.
-Powiedziałem. ! Spieprzaj! Chce być sam!
-Kurwa Hazz! Nie możesz całymi dniami sam siedzieć w pokoju, bez żadnego jedzenia i picia. !
- Właśnie, że mogę!- cały czas stawiałem na swoim, ale znając Lou zaraz wybuchnie i wejdzie tu.
- Do jasnej cholery! Albo otworzysz te jebane drzwi, albo je wyważę. ! I to nie są żarty!- No i się doigrałem. Teraz juz go musze wpuścić. Leniwie wstałem z łóżka i otwarłem mu te cholerne drzwi.
-Czego chcesz?- rzuciłem kierując się w stronę łóżka.
- Chciałem z Tobą pogadać.Co tak naprawdę stało sie w tej kawiarence. ?- opowiedziałem mu całą historię. Obiecał, że jakoś to wszystko naprostuje. Ale nie chciał powiedzieć jak. Powiedział tylko, że wszystkiego dowiem się w swoim czasie. Po tym wyszedł z domu.
*perspektywa Lou*
No to czas wcielić mój plan w życie.
Poszedłem pod wskazany przez Angelikę adres. Nadusiłem na klamkę. Drzwi były otwarte, więc bez skrupułów wszedłem do domu.
Dom był fajnie urządzony. Chodziłem po pokoju oglądając pamiątki i rozmyślając nad tym co powiem, dopóki...
*perspektywa Natalii*
Siedziałam u siebie w pokoju przy laptopie, kiedy nagle usłyszałam tłuczone szkło. Wzięłam do ręki paletkę od ping-ponga i cicho zaczęłam schodzić na dół. W sumie nwm dlaczego akurat to zabrałam. Dużo tym nie zwojuję. No ale cóż. Kiedy zeszłam na dół doznałam szoku.
- Lou? ! Co Ty tu kurwa robisz. ?!
-Yyy? Przyszedłem pogadać, ale przez przypadek stłukłem wazon. - powiedział zmieszany drapiąc się po głowie.
- Dobra nie wnikam o czym chcesz gadać, ale mam do Ciebie dwa pytania.
- Nom.?
- Po pierwsze nikt Cie nie nauczył nigdy pukać, albo dzwonić? I drugie. Po co jak jakiś kretyn łaziłeś w kółko po salonie u mnie w chałupie. ?
- Hmm. Chciałem zrobić niespodzianke, a łaziłem w kółko bo się zastanawiałem co Ci powiedzieć.
- No dobra. Więc słucham o czym chcesz gadać?
- W sumie to o kim. Chodzi o Hazze.
- Znowu? Kolejny? Też chcesz go wielce tłumaczyć?- Tommo tylko pokiwał głową. - Dobra niech bd. Ale ostatni raz. I niech mi się tutaj jeszcze nie zwala Liam i Zayn. Bo serio nie wytrzymam. Chodź do góry.
- Tej, spokojnie. Ja chce tylko pogadać, a Ty mi juz nie wiadomo co proponujesz.
- Jezu, Ty idioto.- puknęłam się w czoło. - do góry mam swój pokój. Nie lubię gadać w salonie.
- No chyba, ze tak. - powiedział i zaczął się śmiać. - A tak w ogóle po co Ci ta paletka?
- Żeby pieprznąć w łeb jakiemuś debilowi, który se wchodzi do cudzej chaty jak do siebie.
-Oj no przepraszam. - powiedział i zrobił mine 'zbitego pieska', na co ja wybuchnęłam śmiechem. Chwile później zauważyłam jak Lou tańczy jakiś swój dziwny, a zarazem dziki taniec.
- Ej weź. Co Ty odpierdalasz?
- Nic, nic. Ciesze się tylko, że Cie rozśmieszyłem. - kiedy weszliśmy do pokoju Tommo rozwalił się na tapczanie.
-O nie. Tomlinson spierdalaj z tą dupą z łóżka.
-Dlaczego?
- Bo pierwsza zasada w moim pokoju to to, że na łóżku mogę siadać tylko ja i przyjaciele.
-A ja to niby co?
- Ty jedynie możesz być klaunem rozbawiającym towarzystwo. - powiedziałam i wystawiłam mu język na co lekko się oburzył, ale posłusznie zszedł i usiadł na fotelu.
- Ej a wiesz, że podoba mi się tu?- zapytał niespodziewanie po chwili ciszy.
-Czemu niby?
- No weż tej. Tyle mnie. - powiedział i chwycił się za serce udając wzruszenie.
- Dobra, dobra. Ty mi lepiej mów co chciałeś mówić.
- A no tak. To zaczynam, ale mi nie przerywaj. - opowiedział mi wszystko jeszcze raz i wgl mniej więcej wyjaśnij. - No i przez to wszystko on teraz myśli, że też będziesz Go uważać za kogoś kim nie jest tak jak Ci wszyscy dziennikarze i wgl.
- Nwm Lou. Sama nwm co mam teraz o tym myśleć.
- Wiesz co, ja już pójdę i przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. - pokiwałam tylko głową.
- Louis?
- Tak?
- Dzięki.
-Za co? - zdiwił sie lekko.
-Tak wgl. Za to, że w ogóle przyszedłeś i mnie troszkę rozśmieszyłeś.- powiedziałam i lekko się do niego uśmiechnęłam.
- Zawsze do usług. - odwzajemnił uśmiech i wyszedł. Chwile później usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
Chyba sobie na prawdę to wszystko będę musiała przemyśleć. Sama już nwm co o tym sądzić. Oni chyba na prawdę robią to wszystko dla mnie i mojego dobra, a Hazz mówi prawdę. Szkoda tylko, że Lou musi mi to wszystko uświadamiać. I dlaczego wgl jego wysłuchałam, a nie Niall'a czy mojej przyjaciółki??
Tylko człowieka, którego znam w sumie z gazet. Tego nwm. Ale wiem, że jak z nim gadam to mam uczucie jak bym go nie wiadomo ile znała i jak by był przez wiele lat moim przyjacielem...
*****************************************
No i to by było na tyle. Mam nadzieję, że rozdział jest troszkę śmieszniejszy niż pozostałe. Ciekawe czy Wam się podoba. Mam nadzieję, ze będzie kilka komentarzy. Bo to serio motywuje. Bo dla jednej czy dwóch osób chyba nie ma sensu pisać. Bo ja też mam wiele do roboty. A jak dla mnie to jest trochę strata czasu. :/
A tak poza tym miłego czytania i do napisania. ;)
<33/ NarryLoveForever
Tylko szkoda, że ona tak zareagowała na mój widok. W sumie to się nie dziwie. Mogłem spieprzać z tego cholernego parku jak zobaczyłem tą żmije, ale nie wielki pan Harry Styles musiał się wdać w rozmowe.
Wiele osób ma mnie za dupka i łamacza serc, ale ja taki nie jestem. Szkoda tylko, że teraz i Natalia tak będzie uważać.
Fakt, faktem nie znam jej długo, ale coś mnie do niej ciągnie. Coś czego nie mogę określić.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
Poszedłem pod wskazany przez Angelikę adres. Nadusiłem na klamkę. Drzwi były otwarte, więc bez skrupułów wszedłem do domu.
- Lou? ! Co Ty tu kurwa robisz. ?!
-Yyy? Przyszedłem pogadać, ale przez przypadek stłukłem wazon. - powiedział zmieszany drapiąc się po głowie.
- Nom.?
- Żeby pieprznąć w łeb jakiemuś debilowi, który se wchodzi do cudzej chaty jak do siebie.
-Oj no przepraszam. - powiedział i zrobił mine 'zbitego pieska', na co ja wybuchnęłam śmiechem. Chwile później zauważyłam jak Lou tańczy jakiś swój dziwny, a zarazem dziki taniec.
- Ej weź. Co Ty odpierdalasz?
- Nic, nic. Ciesze się tylko, że Cie rozśmieszyłem. - kiedy weszliśmy do pokoju Tommo rozwalił się na tapczanie.
-O nie. Tomlinson spierdalaj z tą dupą z łóżka.
-Dlaczego?
- Bo pierwsza zasada w moim pokoju to to, że na łóżku mogę siadać tylko ja i przyjaciele.
-A ja to niby co?
- Ty jedynie możesz być klaunem rozbawiającym towarzystwo. - powiedziałam i wystawiłam mu język na co lekko się oburzył, ale posłusznie zszedł i usiadł na fotelu.
- Ej a wiesz, że podoba mi się tu?- zapytał niespodziewanie po chwili ciszy.
-Czemu niby?
- No weż tej. Tyle mnie. - powiedział i chwycił się za serce udając wzruszenie.
- Dobra, dobra. Ty mi lepiej mów co chciałeś mówić.
- A no tak. To zaczynam, ale mi nie przerywaj. - opowiedział mi wszystko jeszcze raz i wgl mniej więcej wyjaśnij. - No i przez to wszystko on teraz myśli, że też będziesz Go uważać za kogoś kim nie jest tak jak Ci wszyscy dziennikarze i wgl.
- Nwm Lou. Sama nwm co mam teraz o tym myśleć.
- Wiesz co, ja już pójdę i przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. - pokiwałam tylko głową.
- Louis?
- Tak?
- Dzięki.
-Za co? - zdiwił sie lekko.
-Tak wgl. Za to, że w ogóle przyszedłeś i mnie troszkę rozśmieszyłeś.- powiedziałam i lekko się do niego uśmiechnęłam.
- Zawsze do usług. - odwzajemnił uśmiech i wyszedł. Chwile później usłyszałam trzaśnięcie drzwiami.
Chyba sobie na prawdę to wszystko będę musiała przemyśleć. Sama już nwm co o tym sądzić. Oni chyba na prawdę robią to wszystko dla mnie i mojego dobra, a Hazz mówi prawdę. Szkoda tylko, że Lou musi mi to wszystko uświadamiać. I dlaczego wgl jego wysłuchałam, a nie Niall'a czy mojej przyjaciółki??
Tylko człowieka, którego znam w sumie z gazet. Tego nwm. Ale wiem, że jak z nim gadam to mam uczucie jak bym go nie wiadomo ile znała i jak by był przez wiele lat moim przyjacielem...
*****************************************
No i to by było na tyle. Mam nadzieję, że rozdział jest troszkę śmieszniejszy niż pozostałe. Ciekawe czy Wam się podoba. Mam nadzieję, ze będzie kilka komentarzy. Bo to serio motywuje. Bo dla jednej czy dwóch osób chyba nie ma sensu pisać. Bo ja też mam wiele do roboty. A jak dla mnie to jest trochę strata czasu. :/
A tak poza tym miłego czytania i do napisania. ;)
<33/ NarryLoveForever