piątek, 28 grudnia 2012


Ten rozdział dedykuję moim trzem przyjaciółką oraz Weronice Kowalskiej.
-----------------------------------------------------------------


Rozdział 6: „Należą mi się podziękowania”

Po koncercie do domu wracałam autobusem.  W połowie drogi uświadomiłam sobie, że zapomniałam powiedzieć Markowi o tym że idę już do domu. Postanowiłam napisać mu sms-a:
„Marek ja już jestem w drodze do domu. Sorki że nie przyszłam Ci powiedzieć, ale śpieszyłam się… Xoxo”
Po chwili dostałam odpowiedź, tak zresztą myślałam dopóki nie odczytałam:
„Hej piękna. Co robisz? Bo ja tęsknię za Tobą i nie mogę doczekać się NASZEGO kolejnego spotkania. Xoxo”
Piękna? Kolejne spotkanie? Nie wiedziałam o co chodzi. Zamurowało mnie. Po chwili uświadomiłam sobie że to Harry. Jaka ja głupia. Sama podałam mu numer, a teraz się dziwię że on do mnie pisze. Szybko mu jednak odpisałam:
„Piękna? Od kiedy tak się mówi do nowo poznanych dziewczyn? Ja też nie mogę się doczekać WSPÓLNEGO spotkania. Z MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ I CHŁOPAKAMI. Xoxo”- specjalnie podkreśliłam że ze znajomymi, żeby za dużo sobie nie wyobrażał. Fakt podobał mi się, ale to nie znaczy że mam mu ulec i być na każde jego skinienie palcem. Po 5 minutach dostałam odpowiedź:
„To już nie mogę powiedzieć do Ciebie piękna? L I dlaczego od razu sugerujesz że coś chcę zrobić mówiąc NASZEGO spotkania?”
Odpisałam mu:
„Jeżeli chcesz to możesz . J I żeby była jasność ja nic nie sugeruję. Tylko lubię Cię i nie chciałabym żebyś od razu wyobrażał sobie nie wiadomo co. Dobra ja już muszę kończyć. Pa, pa. Xoxo”
Tym razem odpisał szybciej niż ostatnio:
„To bardzo się cieszę. Też Cię lubię i nie chciałbym czegoś zniszczyć. Pa, pa… PIĘKNA :P”
Po przeczytaniu uśmiechnęłam się sama do siebie. Właśnie wysiadałam. Po 10 minutach byłam już w domu. Gdy tylko weszłam przy drzwiach zastałam tatę.
-Hejka tato- powiedziałam wesoła
-Heeeej. –grzecznie choć niepewnie odpowiedział.- Co Cie tak rozweseliło?- ciągnął dalej
-No bo nie uwierzysz. Po prostu w skrócie. Byłam na koncercie One Direction, później poszłam po autografy, zostawiłam telefon. Jak chłopacy skończyli rozdawanie autografów to Harry Styles mi go przyniósł, rozmawialiśmy potem dał mi swój numer. A na koniec okazało się że zostają w Polsce do końca wakacji, więc Hazza zaprosił mnie i Angelikę do siebie żebyśmy poznały resztę. I to by było wszystko- skończyłam swój monolog po czym szybko pobiegłam na górę.
Włączyłam laptopa, poczytałam trochę plotek na temat różnych gwiazd. O dziwo nie znalazłam nic nowego na temat One Direction. I całe szczęście. Cieszyłam się z dzisiejszej rozmowy z Harrym ale bałam się że gdzieś mogą pojawić się nasze fotki. Po 15 minutach poszłam wziąć krótki prysznic bo była już godzina 23.15, ubrałam się w piżamę i postanowiłam wejść jeszcze na twittera. Szybko dodałam nowego twetta, który brzmiał:
„Dzisiejszy koncert One Direction był niesamowity. Co prawda chłopcy się spóźnili ale nikomu to nie zrobiło różnicy, Wszyscy się świetnie bawili. Oczywiście jak zawsze coś wywinęłam i zgubiłam telefon”
Zaraz pod moim postem pojawił się kolejny tym razem… Harrego Stylesa. Brzmiał on:
„@Natuśśa. Też byś się spóźniła gdybyś napotkała takie korki. A tak po za tym należą mi się podziękowania za znalezienie telefonu.”
Od razu odpisałam
„Hahahah. Ale masz rację @Harry_Styles. Dziękuję. J Xoxo”
Chwile później wyłączyłam laptopa i położyłam się spać bo było już grubo po 24.00. Kiedy tylko poczułam zapach poduszki od razu odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
--------------------------------------------------------------------------------
Witajcie kochane! Wybaczcie, że tak długo nie dodawałam rozdziału ale byłam zajęta przygotowaniami do świąt i ogólnie. Następny postaram się dodać jutro albo w niedziele. Pozdrawiam, ściskam i całuję/NarryLoveForever.

niedziela, 9 grudnia 2012

Leże i nie wstaję. Macie tu naszych 5 ciołków dzięki, którym życie staje się piękniejsze.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hb4PxdcRhDc#!
I ten refren: "Pokaż jak się kręcisz
Jak swym ciałem nęcisz..."
No i się popłakałam. Jeśli nie chcemy, aby Louis, Harry albo kto inny z One Direction tak cierpiał nie hejtujmy ani ich, ani ich dziewczyn, bliskich, znajomych. Osobiście nie przepadam za Nickiem, Eleanor, Taylor i wieloma innymi osobami, ale nie hejtuję ich. Nie hejtuję ich ze względu na nich. Nie chcę sprawiać im bólu. Ich zapewne bolą słowa antyfanów typu: "ale po****ny pedał." albo: "Po co umawia się z tą s**ą",
ale jestem pewna, że bardziej bolą ich nasze słowa: "Taylor zabiję Cię bo umawiasz się z "MOIM" Harrym" albo: "Eleanor to głupia s**a, bo tylko żuli kasę od Louisa". Nie bądźmy tacy okrutni. Pewnie teraz będzie pełno hejtów na mnie bo powiedziałam to co myślę. Ale taka jest prawda. Przemyślcie to.
http://www.youtube.com/watch?v=8PIq8ShkKVY

Rozdział 5: „Z wielką przyjemnością”
Po otrzymaniu autografów znów zwiałam. Sama nie wiem dlaczego. Później szłam posprzątać po koncercie, gdy nagle zauważyłam że nie mam telefonu. Nie przejęłam się tym jednak bo wiedziałam że Marek ma jeszcze porozmawiać z chłopakami. Na pewno zauważy że go tam zostawiłam i mi go przyniesie. Długo nie czekałam. Usłyszałam czyjeś kroki i ciche:
-Hej- powiedział ktoś, ale po angielsku. Myślałam że to mój przyjaciel bo często lubił mnie w ten sposób przedrzeźniać chcąc mi udowodnić że nie umiem perfekcyjnie angielskiego. Szczerze to zdziwiło mnie że wita się ze mną pomimo tego że przed chwilą się widzieliśmy.
- Hej-jednak odpowiedziałam.
-Zauważyłem że zostawiłaś telefon- zaczął nieznajomy. Teraz już miałam pewność że to nie Marek- więc Ci go przyniosłem.- Podniosłam się, bo byłam w trakcie zamiatania.
-Dzięki.- Wzięłam telefon do ręki po czym mnie zamurowało. Zobaczyłam tam Harrego Styles’a.
-Nie ma za co- powiedział patrząc mi w oczy. Ja oczywiście byłam zdenerwowana co chyba wyczuł.- Ale tym razem nie masz gdzie ode mnie uciec- dodał podśmiechując się, trzymając mnie za nadgarstki.
- No jak widać- powiedziałam, lekko podnosząc ręce do góry.
-A tak sorki- po chwili puścił mnie.
-Mogę Ci w czymś pomóc?- zapytałam, biorąc się za dalsze sprzątanie.
-Nie. Chciałam tylko pogadać.
-Aha. No to gadamy…- powiedziałam chcąc go podenerwować.
-Dlaczego jesteś taka nie miła?- zapytał ze smutkiem.
- Wcale nie jestem nie miła. Żartuję sobie przecież- powiedziałam z uśmiechem- Tak na serio o czym chciałeś pogadać?
- W sumie to chciałem się czegoś o tobie dowiedzieć i zapytać dlaczego uciekłaś już dwa razy?- zapytał pomagając mi sprzątać.
- Nie musisz mi pomagać sprzątać-zaczęłam.
-Ale chce- usłyszałam cichą odpowiedź.
-No więc tak. Mam na imię Natalia- zaczęłam- mieszkam tutaj, jestem Polką, mam dwie przyjaciółki, chłopak który z Wami rozmawiał to mój przyjaciel, mam siostrę i uwielbiam wasz zespół- dokończyłam- to chyba tyle ile powinieneś o mnie wiedzieć.
-Aha. A dlaczego uciekłaś?- znów powtórzył wcześniejsze pytanie.
- Bo bałam się że jak się będę miała odezwać to spanikuję i wyjdę na idiotkę- powiedziałam ze smutkiem.
-Ale teraz normalnie ze mną rozmawiasz.
-Bo mnie zaskoczyłeś. A teraz strach przed rozmową z Tobą jakoś mi minął- powiedziałam weselsza.
-No to się cieszę- powiedział po czym mnie przytulił. Zdziwiło mnie to, ale cóż za gwiazdami nie nadążysz więc odwzajemniłam uścisk.
Później jeszcze porozmawialiśmy ciągle sprzątając. Nagle rozległ się dzwonek komórki. Okazało się że była to komórka Harrego. Odszedł kawałek i zaczął rozmowę:
-Halo?...A hej… Naprawdę?...To super… No jasne, że tak. Wiesz przecież… Jak będzie  chciała to czemu nie… Okey czekam…
Chwilę później się rozłączył. Podszedł do mnie:
- Wiesz co ja już muszę lecieć. Ale mam pytanie…- zawahał się.
- Jakie?
-Podałabyś mi numer telefonu? No i oczywiście skypa- powiedział z nadzieją.
-No jasne. Nie ma sprawy- powiedziałam a Harry od razu się rozweselił.
Wymieniliśmy się numerami, a na odchodne Harry przytulił mnie. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, poszłam w swoją stronę. Za chwilę jednak mnie zawołał:
-Natalia!
-Tak?- zapytałam. Podchodząc do Niego.
-Mam pytanie. Okazało się że w Polsce zostajemy do końca wakacji.- zaczął- Chciałabyś do nas wpaść i poznać resztę chłopaków?- zapytał.
- Z wielką przyjemnością. Tylko mam pytanie.- powiedziałam stanowczo.
-Jakie?- zapytał Hazza.
-Czy mogłaby przyjść ze mną moja przyjaciółka?- zapytałam niepewnie.
-Jasne, że może- Powiedział. Strasznie się ucieszyłam, po czym go przytuliłam. Strasznie się zdziwił.
-Przepraszam- wykrztusiłam.
- Nic się nie stało- powiedział po czym sam mnie przytulił. Później ustaliliśmy dzień i godzinę spotkania. Podał mi także adres- Do zobaczenia.-dodał.
-Na razie.- odpowiedziałam po czym z uśmiechem na ryju pobiegłam na autobus.

-------------------------------------------------------------
No to mamy rozdział 5. Nie jestem z niego zbytnio zadowolona. Nie wiem kiedy będzie następny ponieważ w tym tygodniu mam dużo nauki. Może coś uda się napisać na lekcjach. Postaram się go napisać najpóźniej do soboty, ale jak już mówiłam nic nie obiecuję. Pozdrawiam, ściskam i całuję/ NarryLoveForever

sobota, 8 grudnia 2012

Nie no. Siedzę i leje z tego. Patrzcie na tą naszą 5 idiotów.
http://www.youtube.com/watch?v=fVDm97_rKGE

niedziela, 2 grudnia 2012

Uwaga! Wspólna notka. (czyt. Horan'owa and Harold'owa) 


Jeśli ktoś Wam powie, że Keviny są miłe nie wierzcie. 
Wczoraj byłam z przyjaciółką (czyt. z Horan'ową) w mieście. Kupiłyśmy coś do jedzenia i poszłyśmy do parku. Po chwili moja BF zauważyła owego Kevina. Zabrała moje frytki i zaczęła mu je rzucać. Po jakiś 15 minutach było ich (czyt. Kevinów) z jakieś 20. Zaczęłyśmy śmiać się jak porąbane. Ludzie, którzy przechodzili koło ławeczki na której siedziałyśmy patrzyli się na nas jak byśmy z psychiatryka uciekły. No weźcie sobie wyobraźcie. Na ławce siedzą dwie dziewczyny chichrają się jak głupie a koło nich stado gołębi.  W końcu moja niezwykle inteligentna przyjaciółka stwierdziła, że przestanie je karmić. Jeden nas nawet zaatakował i zaczął przed nami latać jak by miał nam zaraz na głowy powskakiwać. Potem stwierdziłyśmy, że usiądziemy gdzieś indziej, ale one zaczęły nas gonić. Jak wyszłyśmy z parku stwierdziłyśmy, że na najbliższe kilka tygodni mamy dosyć Kevinów.

Nie no inteligentne my. A właściwie Horan'owa (cytuję):
-Wiesz co? One bardzo lubią frytki, ale po nich głupieją.

Nie no słuszna i bardzo inteligentna uwaga. Hahahahahahahahahahahah. Nam jednak odwala.


PS. Co do rozdziału. Wybaczcie, że nie wstawiłam ale nie wyrobiłam się z nim. Po prostu dużo nauki. W szkole wyjechali mi z kilkoma zagrożeniami i trzeba było coś popoprawiać. Nie obiecuję, ale postaram się dodać rozdział jutro albo we wtorek. Pozdrawiam, ściskam i całuję.../ NarryLoveForever.