wtorek, 6 listopada 2012


Rozdział 3: „To jak. Idziemy?”

Po powrocie do domu poszłam do siebie na górę i włączyłam laptopa. Podczas jego włączania zdążyłam się przebrać i zejść na dół po wodę. Gdy wróciłam od razu włączyłam facebooka no i oczywiście twittera. Na fejsie popisałam trochę ze znajomymi ze szkoły po czym się z niego wylogowałam. Na twitterze moją uwagę przykuły dwa posty. Jeden Zayna Malika, który brzmiał:

„Za tydzień koncert w Polsce. Będzie super”

A pod nim drugi Harrego Stylesa:

„O tak @zaynmalik. Już się nie mogę doczekać spotkania z polskimi fankami”

Po ich przeczytaniu sama się do siebie uśmiechnęłam, po czym dodałam posta. Oczywiście po angielsku, żeby chłopcy z 1D też go zrozumieli.- (Ja i ta moja mania na ich punkcie. Jak to moja sis mawia: To je Natalia. Tego nie zrozumiesz.) Brzmiał on:

„W sobotę koncert 1D. Już się nie mogę doczekać. Z całego serca dziękuję mojemu przyjacielowi za załatwienie biletów. No i oczywiście moim Best Friend za to że pójdą ze mną…  >3”

Później wyłączyłam laptopa i położyłam się spać bo była już 01.30.

*Tydzień później*

Ten tydzień dłurzył mi się w nieskończoność aż w końcu nadeszła ta upragniona przeze mnie sobota. Obudziłam się wyjątkowo wcześnie jak na mnie bo była dopiero 7.15, a ja zawsze lubiłam dużej pospać. Mimo to, że koncert był dopiero o 16.40 postanowiłam wstać, bo nic nie miałam poszykowane. Po 20 minutach zastanawiania się wybrałam ubiór na dzisiejszy koncert. Dzięki Bogu, że było dzisiaj ładnie bo mogłam pozwolić sobie na krótkie jeansowe spodnie, do tego czerwoną bokserkę i koszulę w kratę w odcieniach fioletu i zieleni. 
Później poszłam do łazienki. Wzięłam dość dłuższy prysznic, niż to miałam w zwyczaju, wysuszyłam włosy i jak zawsze nałożyłam lekki makijaż. Po wyjściu z łazienki włączyłam na laptopa. Później pobiegłam do kuchni bo była już godzina 10.30, a zgłodniałam.
Gdy wbiegłam do kuchni zobaczyłam tatę.
- Hej tato.- rzuciłam po czym dałam mu buziaka w policzek
- Cześć słonko- odpowiedział upijając łyk kawy- A ty co tak wcześnie wstałaś?- ciągnął.
-O kurde!- krzyknęłam. Zapomniałam Mu powiedzieć.
-Co się stało?- zapytał
*Z perspektywy taty*
Wstałem o 10.00 po czym poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie kawę, usiadłem i zacząłem czytać gazetę. Dziewczyny jeszcze spały, więc miałem chwile czasu dla siebie. Pół godziny później do kuchni wbiegła Natalia. Widząc mnie przywitała się. Zdziwiło mnie jej zachowanie :
-A ty co tak wcześnie wstałaś?- zapytałem w końcu
-O kurde!- krzyknęła co mnie trochę zdziwiło
-Co się stało?- zapytałem z troską
- Pamiętasz tego Marka z obozu o którym Ci opowiadałam?- zapytała, a ja tylko pokiwałem głową na znak że pamiętam- No i on pomaga w organizacji tych koncertów na które zawsze załatwia mi i dziewczynom bilety- ciągnęła dalej, a ja jej nie przerywałem- I dzisiaj jest koncert One Direction
- Czyli mam rozumieć, że się na niego wybierasz?
- No tak. Ale mogę prawda?- zapytała z nadzieją
- No jasne że tak. Tylko dlaczego tak późno mi o tym mówisz?
-Dlatego, że musiałam jeszcze dużo rzeczy załatwić, bo Marek poprosił mnie jeszcze o pomoc w organizacji tego koncertu, bo wiedział że to jest mój ulubiony Boys Band. Ja się zgodziłam a miałam dużo do ogarnięcia.- przerwała swój monolog
-No dobra to idź tylko nie wracaj za późno- powiedziałem
- Okey. Dobra ja idę jeszcze na górę bo z dziewczynami umówiłam się na 15.45- Powiedziała po czym pobiegła do siebie do pokoju.
* Z perspektywy Natalii*
Poszłam do góry i weszłam na twittera ale z racji tego że nie było nic ciekawego postanowiłam wyłączyć komputer i pooglądać telewizje. Przed TV siedziałam do 15.40. Później wyszłam z domu bo musiałam iść po przyjaciółkę.
Szczerze to myślałam że tata nie pozwoli mi iść na ten koncert. Dlaczego? A chociażby dlatego że tak późno mu powiedziałam . Po 5 minutach byłam już pod domem Angeliki i zobaczyłam Sandrę.
- Siemka Sandruś!- powiedziałam- Długo już na nią czekasz?- zapytałam , bo na Angi zawsze trzeba było czekać
-Hej. Nie, z jakieś 15 minut- odpowiedziała z sarkazmem. Chwilę później z domu wyszła Angela.
-No wreszcie- powiedziałyśmy z Sandrą równo.
-No co?- powiedziała oburzona Angel- Przecież wiecie jak u mnie z punktualnością- powiedziała z powagą po czym wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
-Dobra nie ważne.- powiedziała Sandi- To jak. Idziemy? Bo Natalia wiedzę że już się doczekać nie może- dodała.
- No a jak. Nie każdy ma kumpla który załatwia bilety na koncert ulubionego Boys Bandu, a dodatkowo wejściówki za „kulisy”- Powiedziałam i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.

---------------------------------------------------------------------------------
Witajcie! Postanowiłam napisać wcześniej rozdział, bo nie dałabym rady w sobotę. Wyjeżdżam do cioci. Za tydzień nie wiem czy wstawię rozdział bo przez cały tydzień nauka, a potem znowu wyjazd tyle, że tym razem do kuzynki. Nic nie obiecuję, ale spróbuję coś wykombinować, żeby mimo wszystko rozdział się pojawił. 

-Czy wyjście na koncert będzie katastrofą?
-Czy Natalia pomoże przyjacielowi?
- Kogo pozna po koncercie?
 Odpowiedź już w następnym rozdziale.


I to by było na tyle. Pozdrawiam i całuję./NarryLoveForever 

1 komentarz:

  1. Fajny ;) Czekam na NN

    http://one-direction-opowiadanie-i-inne.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń